Kapitan Białej Gwiazdy w 90+3. minucie wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego i strzałem głową zapewnił swojej drużynie zwycięstwo. Chwilę później wykonał cieszynkę, która szybko wzbudziła emocje. Była ona niemal identyczna z gestem, jaki tydzień wcześniej zaprezentował Jordi Sánchez już w barwach Pogoni Szczecin. Hiszpan niedawno, już po rozpoczęciu sezonu odszedł z Wisły Kraków do Pogoni Szczecin po aktywowaniu klauzuli odstępnego wynoszącej około 250 tys. euro. W debiucie w nowych barwach, przeciwko Wieczystej Kraków, Sánchez strzelił gola, a następnie wykonał charakterystyczny gest. Najpierw przyłożył palce do oczu, tworząc symboliczne "okulary", a następnie wykonał ruch kojarzony z liczeniem pieniędzy lub płaczem.
Zachowanie Hiszpana zostało odebrane jako prowokacja wymierzona w Jarosława Królewskiego. Alan Uryga skierował swoją cieszynkę do Jordiego Sancheza Uryga nie ukrywał wówczas, że nie spodobało mu się zachowanie byłego kolegi z zespołu. Kapitan Wisły napisał do Sáncheza prywatną wiadomość, w której wyraził swoje zdanie na temat jego cieszynki. Po piątkowym meczu ze Śląskiem postanowił natomiast odpowiedzieć na boisku. Po zwycięskim trafieniu Uryga podbiegł do kamery i wykonał dokładnie te same gesty, co wcześniej Sánchez. Po spotkaniu wyjaśnił, że nie był to przypadek. — Mam nadzieję, że wszyscy wiedzą, do kogo została wysłana ta cieszynka, bo temat był gorący. Jordi zna moje zdanie.
Ale to też lekcja dla nas, że zbyt szybko robimy wielkich wiślaków z zawodników, którzy są tutaj chwilę — stwierdził. Kapitan Białej Gwiazdy odniósł się także bezpośrednio do relacji Sáncheza z Jarosławem Królewskim i sposobu, w jaki Hiszpan pożegnał się z krakowskim klubem. — Jordi zachował się nie w porządku wobec klubu i osoby, która wyciągnęła do niego rękę. Gdyby nie ona, oferta z Pogoni mogłaby się nawet nie pojawić — zakoczył Uryga.