Niedzielny mecz Ligi Narodów odbędzie się w Debreczynie na Węgrzech w atmosferze propalestyńskich demonstracji i wezwań do bojkotu z powodu wojny Izraela z Hamasem w Strefie Gazy. Ze względów bezpieczeństwa Izrael nie może rozgrywać u siebie meczów międzynarodowych. Mecz rewanżowy, w którym Irlandia będzie oficjalnie gospodarzem, odbędzie się 4 października za zamkniętymi drzwiami w mieście Backa Topola w Serbii. Niedzielny mecz Izrael — Irlandia odbędzie się zaledwie kilka dni po tym, jak publiczny nadawca RTE ogłosił, że Dublin ponownie zbojkotuje Konkurs Piosenki Eurowizji w 2027 r. z powodu udziału Izraela. Takiego scenariusza RTE nie może powtórzyć w piłce nożnej, bo jest umownie zobowiązany do transmisji meczów.
Znalazł jednak sposób na obejście tego problemu: transmisja odbędzie się bez komentarza, ponieważ Irlandzka Federacja Piłki Nożnej (FAI) zrezygnowała z przysługującej puli biletów dla swoich kibiców. — To niespotykane, aby nadawca publiczny transmitował ważny mecz międzynarodowy, rezygnując ze studia i ekspertów — podkreśla Neil O’Boyle, wykładowca Dublin City University, specjalizujący się w sporcie i mediach. Irlandia od dawna wspiera Palestynę RTE stanęło przed "bezprecedensowym dylematem" — wyjaśnia agencji AFP — między zobowiązaniami umownymi a "silnym oporem ze strony irlandzkiej opinii publicznej i części personelu". — Taka "cicha" transmisja ma być formą moralnego kompromisu — dodaje.
Irlandia od dawna żarliwie wspiera sprawę palestyńską, co częściowo wiąże się z jej historią rządów brytyjskich. Badania, które w tym roku opublikowali politolog Liam Kneafsey i jego kolega Micheal Canavan, wykazały, że Irlandia jest wyjątkiem w Europie Zachodniej. Ich badanie, oparte na reprezentatywnej próbie, przeprowadzone pod koniec 2023 r., wykazało, że 53 proc. dorosłych Irlandczyków odczuwało większą sympatię do Palestyńczyków, a tylko 11 proc. do Izraela. — Historia osadnictwa, podziałów i wysiedleń w Irlandii dostarcza ludziom gotowego modelu zrozumienia odległego i złożonego konfliktu — powiedział Liam Kneafsey agencji AFP. — Takie postawy są zakorzenione w historii i tożsamości, a nie są jedynie reakcją na nagłówki gazet — dodał.
Były irlandzki minister sprawiedliwości Alan Shatter stanowczo potępił jednak kampanię bojkotu. — To skandal, że grupa opętanych aktywistów politycznych stworzyła sytuację, w której nasz mecz domowy rozgrywany jest teraz za zamkniętymi drzwiami w Serbii — powiedział agencji AFP. Według Shattera, który oskarża aktywistów o wywieranie niedopuszczalnej presji na zawodników, mecz powinien odbyć się w Dublinie pod ochroną policji. Irlandzka federacja w ubiegłym roku zwróciła się do UEFA o zawieszenie Izraela, ale nie uzyskała wystarczającego poparcia w organizacji. Nie zdecydowała się jednak na bojkot, tłumacząc, że odmowa gry może skutkować sankcjami sportowymi i finansowymi. (PAP) Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa