W miniony weekend Śląsk mierzył się na wyjeździe z Jagiellonią Białystok. W ostatnich minutach, przy stanie 1:2, Wrocławianie mieli szansę wyprowadzić kontratak, ale Samiec-Talar został pociągnięty za koszulkę i powalony na ziemię przez Guilherme Montoię. Dokładne badania wykazały złamanie nadgarstka. Piłkarz musiał poddać się operacji i będzie pauzować przez kilka tygodni. — Nie będzie łatwo. Wszyscy wiemy, jak "Sami" grał w pierwszych kolejkach i ile dla nas znaczył, i zdajemy sobie sprawę, że nie będzie łatwo go zastąpić. Cały zespół będzie musiał pracować, aby go zastąpić — przyznał trener Simundza. Samiec-Talar był jedną z wyróżniających się postaci początku sezonu — nie tylko we wrocławskim zespole, lecz także w całej Ekstraklasie.
W siedmiu meczach ligowych zdobył cztery bramki i zaliczył trzy asysty, ponadto w wygranym meczu Pucharu Polski z Pogonią Szczecin (2:1) zdobył bramkę i zaliczył asystę. — To nie jest tak, że "Sami" robił wszystko sam i dźwigał całą grę zespołu. Ma on jednak tę jakość, która pozwala mu podejmować właściwe decyzje w ostatniej tercji boiska. Musimy poszukać innych rozwiązań i teraz cały zespół będzie musiał to dźwignąć. Innego wyjścia nie mamy — dodał Simundza. Ponadto Słoweniec przyznał, że nawet w tej trudnej sytuacji dostrzega pewne pozytywne aspekty. — Na szczęście nie stało się to dzisiaj ani wczoraj na treningu, ale podczas ostatniego meczu. Dzięki temu mieliśmy trochę więcej czasu, aby przygotować zespół.
Musieliśmy szukać innego rozwiązania i pomysłu na grę. Kontuzja jednego zawodnika to też szansa dla innych, którzy grali mniej, aby teraz się pokazać i być może wywalczyć miejsce w wyjściowym składzie — skomentował opiekun Śląska. Simundza nie chciał wnikać w szczegóły, jak pod nieobecność swojego kapitana ustawi zespół, a jedynie zdradził, że na pewno następcą Samca-Talara nie będzie Karol Linetty. — Karol jest zawodnikiem o innej jakości i innym profilu. Poza tym pamiętajmy, że niedawno do nas dołączył. Musimy znaleźć inne rozwiązanie. Zastąpienie "Samiego" nie będzie spoczywać na jednym zawodniku, ale zostanie rozłożone na cały zespół — dodał.
Simundza nie ukrywa, że zadanie będzie tym trudniejsze, bo do Wrocławia przyjedzie zespół dysponujący bardzo silnym środkiem pola. — Będziemy musieli na to odpowiedzieć. Wiemy, jak mocna jest Korona, znamy jej silne strony, ale też znamy te słabsze i postaramy się to wykorzystać. Zawsze środek pola jest kluczowy, bo jak jesteś mocny w środku pola, masz tam przewagę, to masz kontrolę nad meczem i możesz dyktować swoje warunki gry — zaznaczył szkoleniowiec. Śląsk po siedmiu meczach ma na koncie sześć punktów i zajmuje 14. miejsce. Korona rozegrała o jedno spotkanie mniej, ma dziewięć punktów i zajmuje 9. miejsce. Początek meczu Śląsk — Korona w sobotę o godz. 14.45. Źródło informacji: Polska Agencja Prasowa