- Siergieju, wiem, że słuchasz. Powiedz swojemu szefowi, że już wystarczy - mówił Radosław Sikorski na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ. Szef MSZ odniósł się bezpośrednio do wypowiedzi Siergieja Ławrowa i wypunktował kłamstwa w przemówieniu szefa rosyjskiej dyplomacji m.in. dotyczącego "krwawego przewrotu w Kijowie". Sikorski wezwał do przeprowadzenia demokratycznych wyborów w Rosji. - Minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej wymienił mnie z imienia i nazwiska, więc czuję, że muszę przede wszystkim udzielić odpowiedzi - rozpoczął szef MSZ Radosław Sikorski podczas debaty na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ.
Nawiązując do Siergieja Ławrowa, Sikorski mówił, że nazwał on wydarzenia z 2014 roku w Kijowie "krwawym zamachem stanu". - Byłem tam rzeczywiście wraz z ministrami spraw zagranicznych Niemiec i Francji i nie doszło do żadnego zamachu stanu - zauważył szef MSZ. Stwierdził, że ówczesny prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz został odwołany ze stanowiska przez demokratycznie wybrany parlament Ukrainy, w tym przez jego własną partię, ponieważ "dopuścił się masakry, w której zginęło 100 lub więcej ukraińskich cywilów". Sikorski zwrócił się do Ławrowa. "Mogę go zapewnić" - Ławrow twierdzi również - cytuję z transkrypcji - że na terytorium Ukrainy obowiązuje całkowity zakaz używania języka rosyjskiego we wszystkich sferach życia.
Dziesięć dni temu byłem w Kijowie pod rosyjskimi bombardowaniami i mogę go zapewnić, że język rosyjski jest tam powszechnie używany - powiedział minister. - Ma oczywiście rację, że mniejszości narodowe mają prawo posługiwać się swoim językiem w urzędach, sądach i szkołach. Jeśli tego właśnie się domaga, to potrzebuje zastosowania Konwencji Rady Europy o ochronie mniejszości - dodał. Sikorski zaznaczył, iż nie sądzi, by Ukraina miała coś przeciwko temu, a społeczność międzynarodowa, w tym Polska, poparłaby to. - Ma on prawo domagać się stosowania tej konwencji. Nie ma jednak prawa wysyłać czołgów i rakiet balistycznych na terytorium Ukrainy - podkreślił szef MSZ. Więcej informacji wkrótce.
Rosja w ONZ o wojnie w Ukrainie: Nie zamierzamy robić przerwy Wcześniej głos podczas Rady Bezpieczeństwa ONZ zabrał rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow. Wojnę w Ukrainie nazwał "specjalną operacją wojskową" - tak rosyjska propaganda nazywa pełnoskalową inwazję Rosji. - Chciałbym powtórzyć, że nie zamierzamy robić przerwy w naszej specjalnej operacji wojskowej. Europa po prostu chce zrobić przerwę i wykorzystać ją, aby dozbroić kijowski reżim, który wyraźnie i bezczelnie stosuje metody terrorystyczne - powiedział Ławrow, występując w Radzie tuż po spotkaniu z sekretarzem stanu USA Marco Rubio.
W długim wystąpieniu rosyjski minister oskarżył europejskich przywódców o sprowokowanie wojny, twierdząc, że gdyby nie oni, Ukraina nadal miałaby dziś granice z 1991 r. Oskarżył też Europę o doprowadzenie do upadku "porozumienia z Anchorage", do jakiego rzekomo doszło w sierpniu 2025 roku podczas spotkania przywódców USA i Rosji, Donalda Trumpa i Władimira Putina na Alasce. Chiny: Wzywamy do zakończenia walk tak szybko jak to możliwe Podczas Rady Bezpieczeństwa ONZ przemówił również stały przedstawiciel Chin w ONZ Fu Cong. Chiński ambasador wezwał obie strony konfliktu do "powściągliwości" i "zakończenia walk tak szybko jak to możliwe".
Fu przypomniał stanowisko Pekinu, który opowiada się za poszanowaniem integralności terytorialnej wszystkich krajów, zasad Karty Narodów Zjednoczonych, "uzasadnionych obaw dotyczących bezpieczeństwa" i negocjacji pokojowych. Twierdził też, że Chiny, będące głównym dostawcą sprzętu podwójnego przeznaczenia i importerem rosyjskiej ropy i gazu, nie są stroną w wojnie. - Działamy wyłącznie w sposób sprzyjający pokojowi i od ponad czterech lat nieustannie pracujemy nad promowaniem rozmów pokojowych - oświadczył.

