Włosi chcieli przed własną publicznością odzyskać mistrzostwo Europy. Tyle że z turniejem sensacyjnie żegnają się już po ćwierćfinale. W Turynie zaczęli zgodnie z planem, od wygranego seta z Finlandią, ale w dwóch kolejnych ich gra zupełnie się posypała. Finowie wykorzystali szansę, zwyciężyli 3:2 i to oni zagrają w piątek z Francją o finał mistrzostw Europy siatkarzy. Po drugiej stronie turniejowej drabinki są Polska i Słowenia. Transmisje meczów Polaków w Polsacie Sport 1 i Polsat Box Go, a także na głównej, otwartej antenie Polsatu. Włosi to siedmiokrotni mistrzowie Europy. Ostatni taki turniej zakończyli na drugim miejscu, przegrywając finał z Polską - ale powetowali to sobie w mistrzostwach świata.
Teraz celowali w złoto przed własną publicznością, ale na ich drodze do strefy medalowej stanęli Finowie. Włosi już na początku pierwszego seta ćwierćfinału w Turynie odskoczyli rywalom na trzy punkty. Finowie zabrali się do odrabiania strat, przegrywali tylko 10:11, ale wtedy w polu zagrywki pojawił się Yuri Romano. Po asie serwisowym atakującego gospodarze znów mieli trzy punkty zaliczki. Tyle że Finlandia, również zagrywkami, doprowadziła do remisu 14:14. Walka punkt za punkt trwała do wyniku 21:18, kiedy to Włosi dwa razy z rzędu zatrzymali rywali blokiem. Romano zdobył osiem punktów, a jego zespół wygrał 25:21. Mistrzowie świata pogubili się w drugim secie.
W trzecim Finlandia ich zdemolowała Największe osiągnięcie Finlandii w mistrzostwach Europy to jak dotąd czwarte miejsce z 2007 r. W tym sezonie nawiązuje jednak do swoich największych osiągnięć, do najlepszej ósemki kontynentu wróciła po 13 latach przerwy. W 1/8 finału ograła po tie-breaku Grecję. W drugim secie meczu z Włochami Finowie zaczęli od dwupunktowej przewagi. Mistrzowie świata doprowadzili do remisu 5:5, ale nadal mieli problemy. Po asie serwisowym, którym popisał się świetnie dysponowany Luka Marttila, trener Włochów Ferdinando De Giorgi poprosił o przerwę - jego zespół przegrywał 9:11. Gospodarze odwrócili wynik, kiedy serią dobrych zagrywek popisał się Daniele Lavia. Finlandia wciąż trzymała się jednak blisko, a Włosi popełniali błędy.
Drugą przerwę ich trener wykorzystał przy stanie 19:20, po chwili wprowadził na boisko Alessandro Michieletto, wracającą do formy po kontuzji gwiazdę drużyny. To Finowie pierwsi mieli jednak piłkę setową. Po emocjonującej grze na przewagi Luka Marttila dał im sensacyjną wygraną 28:26. I Włosi w hali pełnej swoich kibiców jakby stracili pewność siebie. W trzecim secie już na początku byli o trzy punkty za rywalami. Blok Finlandii dał jej prowadzenie 6:2, po chwili drużyna z północy Europy wygrywała już 10:3! De Giorgi wymieniał kolejne ogniwa w składzie i w końcu gra jego drużyny się poprawiła. Tyle że przewaga Finów wciąż była spora. Po autowym ataku Michieletto Włosi znów przegrywali wysoko, 13:19.
De Giorgi ściągnął go z boiska, po chwili wprowadził też do ataku Kamila Rychlickiego. Wszystko na nic - kapitalnie po drugiej stronie atakował Joonas Jokela, a Finowie rozbili mistrzów świata aż 25:16! Hala w Turynie na chwilę niemal zamarła. Mistrzostwa Europy siatkarzy. Sensacja, Włosi odpadają z turnieju Selekcjoner Włochów przywrócił na boisko większość podstawowych zawodników na początek czwartej partii i jego zawodnicy otworzyli ją prowadzeniem 5:2. Finowie twardo walczyli i odrobili straty przy wyniku 11:11. Włosi znów odskoczyli na dwa punkty, ale ta przewaga utrzymała się tylko na moment. W końcówce jednak odzyskali rezon. Simone Giannelli popisał się asem serwisowym, Romano nie zawiódł w ataku. I mistrzowie świata wygrali 25:20.
O awansie do półfinału rozstrzygnął więc tie-break. W nim Włosi wyglądali już tak, jak na faworyta przystało, prowadzili 5:2. A Finowie zaczęli się mylić, zawodził nawet Jokela. I choć udało im się zbliżyć do rywali na punkt, w połowie partii Włosi prowadzili jednak 8:5. To nie był jednak jeszcze koniec nerwów, bo po chwili wygrywali już tylko 9:8. De Giorgi musiał jeszcze poprosić o przerwę, kolegów mobilizował Giannelli, ale as serwisowy Luki Marttili dał Finom remis 12:12. A w kolejnej akcji Mattia Bottolo nadział się na blok rywali. To Finlandia miała piłkę meczową i po długiej akcji ją wykorzystała - zwyciężyła 15:13 i jej zawodnicy mogli zacząć świętowanie niesamowitego zwycięstwa.
O miejsce w finale zagrają z reprezentacją Francji, która we wtorek bez większych problemów ograła 3:0 Rumunię . W drugim półfinale Polska zmierzy się ze Słowenią.

