Około 20 minut po starcie Neil Verhagen (BMW) próbował wyprzedzić Davida Chena (Ferrari), częściowo wyjeżdżając na trawę. Amerykanin stracił panowanie nad kierownicą i uderzył w Ferrari Chena. Oba auta wpadły w poślizg, przeleciały przez tor i ostatecznie z impetem uderzyły w Ferrari Olliego Millroya z zespołu AAI Motorsports. Samochód natychmiast stanął w ogniu. Loek Hartog, który znajdował się tuż za miejscem wypadku, zatrzymał się obok płonącego wraku. Nagrania z kamery pokładowej jego Porsche pokazują, jak Holender najpierw z jednej, a potem z drugiej strony próbuje dostać się do kokpitu Ferrari Millroya. W końcu chwyta gaśnicę od sędziego wirażowego i wyciąga Millroya z pojazdu. Tym czynem Hartog uratował mu życie.
Brytyjczyk wyszedł z wypadku z pięcioma złamanymi żebrami, złamanym obojczykiem, złamaną dłonią i palcem oraz stłuczeniem płuca. "Dziś wieczorem wciąż żyję" Poruszony Millroy napisał na Instagramie: "Dziś wieczorem wciąż żyję — i zawdzięczam to tylko jednemu człowiekowi. Loek Hartog zatrzymał się natychmiast, choć w pobliżu nie było jeszcze ani porządkowych, ani strażaków, i zaryzykował własne życie, by uwolnić mnie z auta. Nie pamiętam nic z tego, co działo się 30 sekund przed wypadkiem i przez pierwszą godzinę po nim. Ale jego niesamowity, bohaterski czyn zapamiętam do końca życia. Pewnego dnia opowiem tę historię naszej trójce dzieci — dla nich Loek również będzie największym superbohaterem w historii.
Leżę tu dziś z licznymi złamaniami i stłuczonym płucem, ale mogło być znacznie gorzej. Dziękuję, Loek. Zawdzięczam ci życie". Sam Hartog tak skomentował zdarzenie w mediach społecznościowych: "Kiedy zobaczyłem, jak auto tuż przede mną zamienia się w kulę ognia, tak naprawdę nie było nad czym się zastanawiać. Założyłem, że kierowca nie zdoła wydostać się o własnych siłach. Zatrzymałem się więc, wysiadłem i pobiegłem do samochodu. Ani przez chwilę nie miałem wątpliwości". I dodał: "Były momenty, w których nie wiedziałem, czy uda mi się wyciągnąć Olliego z auta. Ale nie chodzi o to, co zrobiłem — jestem pewien, że wielu ludzi w tej samej sytuacji zareagowałoby tak samo. Najważniejsze, że z Olliem wszystko w porządku.
Dzisiejszy dzień mógł skończyć się zupełnie inaczej i jestem naprawdę wdzięczny, że tak się nie stało".