Gwiazdy światowego tenisa zwykle opuszczają kort z przytupem, tenisistki z drugiego szeregu - w ciszy. Tak jak choćby Kathinka Von Deichmann, która w swojej profesjonalnej karierze była w połowie drugiej setki rankingu, ale jeszcze kilkanaście tygodnie temu próbowała dostać się do cenionych turniejów. W dorobku ma zaś porażkę z Mają Chwalińską i zwycięstwo z Magdaleną Fręch. 32-latka ogłosiła właśnie ostateczną decyzję ws. swojej kariery. Rozstanie z zawodowym tenisem największych gwiazd jest zazwyczaj ogłaszane z dużym wyprzedzeniem, wystarczy spojrzeć choćby na zeszłoroczne pożegnania Petry Kvitovej czy Simony Halep, ale nawet Eugene Bouchard. Często dostają dzikie karty do wielkich turniejów, a tam - miejsca na większych kortach.
Zawodniczki z dalszych miejsc odchodzą zaś przeważnie w ciszy, ogłaszając swoją decyzję w mediach społecznościowych. Tak jak teraz Kathinka Von Deichmann, która na początku roku grała w Lesznie o finał turnieju ITF W75, prosto po kwalifikacjach Australian Open. A w maju próbowała, śladami Mai Chwalińskiej, zawojować eliminacje Roland Garros. Wygrała jedno spotkanie, przegrała drugie. To była jej ostatnia próba dostania się do głównej drabinki Wielkiego Szlema. Decyzja ogłoszona w mediach społecznościowych.
Najlepsza tenisistka z Liechtensteinu ogłosiła koniec Kathinka Von Deichmann, 32-letnia tenisistka reprezentująca Liechtestein, ale mieszkająca w Bawarii, swoją karierę zaczęła tuż przed 14. urodzinami, wystąpiła w barwach reprezentacji księstwa Liechtensteinu w rozgrywkach Fed Cup. W 2012 roku po raz pierwszy wystąpiła w turnieju ITF, szczytowy okres kariery przypadł na sezon 2018. To wtedy przeszła eliminacje US Open, pokonała w ich finale Martinę Trevisan. W głównych zmaganiach przegrała z Anheliną Kalininą. Wcześniej w Katalonii ograła m.in. Paulę Badosę i Sarę Sorribes Tormo, a w Lugano - Robertę Vinci i Magdalenę Fręch. Rok później w Stuttgarcie zmierzyła się zaś z 17-letnią wtedy Mają Chwalińską.
To tenisistka z Liechtensteinu była wyżej notowana i rozstawiona, a jednak Polka wygrała ich spotkanie 6:3, 6:2. Ostatnie mecze z zawodniczkami z naszego kraju rozgrywała niespełna rok temu - z Urszulą Radwańską i Weroniką Falkowską. "Dziękuję, mój ukochany tenisie, dziękuję za podarowanie tylu wspaniałych życiowych wspomnień, doświadczeń i przyjaźni" - napisała Kathinka na Instagramie. "Jestem niezmiernie wdzięczna za to, co ten sport mi dał. Każdego dnia byłam najszczęśliwszym dzieckiem na tej planecie. Mogłam robić to, co kocham" - zaznaczyła. Ostatni mecz o rankingowe punkty zagrała 19 lipca w kwalifikacjach do WTA 250 w Hamburgu - uległa młodziutkiej Niemce Victorii Brand.

