Z jednej strony powszechne jest twierdzenie, że piłka nożna to najtańszy sport do uprawiania dla dziecka. Być może jest w tym trochę prawdy dopóki nie zacznie się wyceniać także czasu rodziców. Ich obowiązki nie powinny bowiem kończyć się na opłaceniu składek i wyposażeniu w sprzęt, bo jest szereg rzeczy dla młodego piłkarza lub piłkarki znacznie cenniejszych. Początek roku szkolnego to gorący okres we wszystkich klubach, a także w rodzinach. Trenerzy układają plany treningowe, sprawdzają dostępność boisk i własnego czasu, a rodzice próbują wszystko przygotować w taki sposób, by do szkoły oraz zajęć pozaszkolnych dopasować jeszcze treningi. Czasem już samo punktualne dowiezienie dziecka na zajęcia jest nie lada wyzwaniem.
Tymczasem specjaliści wskazują, że - szczególnie dla młodszych dzieci - ważne jest, by rodzic nie tylko podwiózł je pod bramę klubu i stamtąd odebrał, ale też raz na czas znalazł chwilę, by przyjrzeć się postępom syna czy córki. Żaden trener od rodziców nie będzie tego wymagał (wręcz przeciwnie, wielu woli mieć całkowitą ciszę podczas zajęć), ale dla dziecka istotne jest, czy żyjemy jego treningami, czy śledzimy postępy, czy mamy o czym porozmawiać w drodze do domu. A to jeszcze nie koniec, bo każdy doświadczony rodzic młodego zawodnika wie, że piłka nożna nie kończy się w dni powszednie, tylko trwa także w weekend. To wtedy, gdy rodzice chcą odpocząć od codzienności, młodzi grają turnieje i mecze.
I gdy wielu chce oddechu od piłki, często wtedy nadchodzi moment, gdy dziecko potrzebuje ich najbardziej. - Tak po prostu wygląda sport dziecięcy. Jeżeli dziecko chce trenować i grać, potrzebuje nie tylko trenera i kolegów z drużyny. Potrzebuje również dorosłych, którzy pomogą mu w tym uczestniczyć [...]. Jeżeli zapisujemy dziecko do drużyny, warto mieć świadomość, że drużyna to nie tylko trening dwa razy w tygodniu. To również mecze, turnieje, wyjazdy, czasami wcześniejszy powrót z weekendowego wyjazdu albo zmiana własnych planów - czytamy w mediach społecznościowych Piłkarskiego Treningu. Wyjazd na mecz to nie wszystko Jeśli jednak chodzi o mecze, to trenerzy też nie zawsze są zachwyceni obecnością rodziców.
Co prawda większość z nich na początku roku ustala zasady współpracy i zachowania rodziców na trybunach, ale czasem zdarzy się ktoś, kto w przypływie emocji te zasady łamie. Rodzic na trybunach może bowiem wspierać i kibicować, ale nie powinien krytykować i próbować sterować dzieckiem jak w grze wideo. - Dziecko nie potrzebuje rodzica, który będzie krzyczał z trybun, podpowiadał każdą decyzję czy analizował każdy błąd. Czasami wystarczy, że po prostu jest. Bo za kilka lat może się okazać, że nie będzie już potrzebowało, żebyśmy wieźli je na trening. Ale może pamiętać, że kiedy było małe, mama albo tata byli tam, kiedy grało swój mecz - pisze Piłkarski Trening. PJ

