Najważniejsze informacje:
- Mychajło Fedorow ocenił, że Ukraina potrzebuje pilnego planu zakończenia wojny, by wykorzystać wciąż istniejące szanse na zwycięstwo.
- Były minister wskazał na problemy państwa: korupcję, klientelizm i brak niezależności politycznej instytucji rządowych.
- Fedorow twierdzi, że był głównym inicjatorem kampanii dalekiego zasięgu z użyciem dronów na cele w Rosji.
- Polityk mówi o kilku miesiącach na kontynuowanie uderzeń i próbę izolowania Krymu, zanim Rosja dostosuje się do taktyki Kijowa.
We wtorek były minister obrony Ukrainy Mychajło Fedorow ocenił, że kraj znalazł się w kluczowym momencie wojny z Rosją. Podkreślił, że Ukraina nadal ma szanse na zwycięstwo, ale - jak zaznaczył - potrzebuje pilnego planu zakończenia wojny.
DLA CIEBIEEkspresowy mecz w Bydgoszczy. Polonia bez problemów poskromiła Stal- Myślę, że nadszedł punkt zwrotny, który zdecyduje o naszym przyszłym kierunku, ale wygląda na to, że na razie stopniowo, powoli przegrywamy - powiedział Fedorow.
Biuro Zełenskiego odpowiada na słowa byłego ministra
Fedorow, skonfliktowany z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim, stwierdził, że konieczne działania blokują problemy w instytucjach państwa. Wskazał m.in. na bariery systemowe. - Potrzebne działania są wstrzymywane przez zakorzenioną korupcję, klientelizm i brak niezależności politycznej w instytucjach rządowych - mówił.
Biuro prezydenta Zełenskiego, poproszone o komentarz, odniosło się do tej oceny, zwracając uwagę na wcześniejsze wypowiedzi Fedorowa z okresu, gdy stał na czele resortu obrony. "Fedorow, gdy zajmował jeszcze stanowisko ministra obrony, pozytywnie oceniał sposób prowadzenia wojny. Od tego czasu zmieniła się jedynie jego sytuacja osobista" - przekazało biuro prezydenta.
"Ostatnia linia obrony". Rosjanie ogłaszają gotowość do szturmuDymisja i reformy: zamówienia dla wojska oraz mobilizacja
35-letni Fedorow pełnił funkcję ministra obrony przez pół roku i został zdymisjonowany w połowie lipca. W tym czasie rozpoczął reformy systemu zamówień dla wojska oraz procedur mobilizacyjnych, co miało doprowadzić do jego konfliktu z wojskowym establishmentem i politycznymi rywalami.
Fedorow podniósł też kwestię wyborów w Ukrainie w warunkach trwającej wojny. Opowiedział się za ich przeprowadzeniem, choć prezydent Zełenski dotąd tę możliwość odrzuca.
Drony, sztuczna inteligencja i "brak wizji"
Fedorow przekonywał, że był głównym inicjatorem trwającej kampanii dronowych nalotów dalekiego zasięgu na cele energetyczne, logistyczne i wojskowe w Rosji. Zwracał przy tym uwagę na znaczenie nowych technologii w walce.
W jego ocenie kluczowe stają się autonomiczne bezzałogowce, sztuczna inteligencja oraz elektronika, których upowszechnienie miałoby ograniczać bezpośredni udział żołnierzy w działaniach bojowych. - Już istnieją technologie, które pozwoliłyby na całkowite zatrzymanie Rosjan - podkreślił, dodając: - Ukraina nie używa ich z powodu braku wizji.
Putin podpisał tajne dekrety. Media ujawniły kulisy wizyty szefa CIAByły minister krytykował też sposób działania państwa i jego wykorzystanie zasobów. - Ukraińskie państwo działa na 5 procent - ocenił.
"Kilka miesięcy" na izolowanie Krymu i spór o deficyt w obronie
Według Fedorowa Ukraina ma jeszcze kilka miesięcy na kontynuowanie uderzeń dalekiego zasięgu i próbę odizolowania Krymu, zanim Rosja wypracuje metody radzenia sobie z taktyką Kijowa.
W tle pojawia się także temat finansowania obrony. Zełenski przekazał w poniedziałek, że w budżecie obronnym Ukrainy na 2026 r. brakuje 27 mld dolarów. Fedorow, komentując te dane, zaznaczył, że nie wie, skąd wzięła się podana kwota. - Według naszych planów deficyt do końca roku miał wynosić ok. 5 mld dolarów - powiedział.
Dodał jednocześnie, że możliwe są zmiany w założeniach i pojawienie się nowych projektów wymagających większych środków.
oprac. Szymon Michalski Dziennikarz Wiadomości WP Dziennikarz Wiadomości WPSzymon Michalski Dziennikarz Wiadomości WPW strukturach Wirtualnej Polski od 2018 roku. Wywodzi się ze sportu i to w tej dziedzinie zaczynał przygodę z dziennikarstwem. Opolanin na emigracji w Krakowie. Po powrotach do domu rodzinnego wita go stęskniony (i głodny) kocur brytyjski.
PAP