Dwa różne oblicza reprezentacji Polski w meczu z Turcją. "Biało-Czerwone" na początku były jakby stłamszone fizycznymi atutami rywalek i atmosferą w hali w Stambule. Potem przejęły inicjatywę, kapitalne wejście zanotowała Julia Szczurowska. A wszystko rozstrzygnął tie-break. Polki wygrały z obrończyniami tytułu 3:2 i niepokonane kończą grupę A mistrzostw Europy na pierwszym miejscu. Transmisje meczów na antenach Polsatu Sport i na Polsat Box Go. Tuż przed meczem z Turcją gruchnęły wieści o wycofaniu ze składu Aleksandry Szczygłowskiej. Libero i kapitan kadry, której nieobecność w trzech ostatnich meczach jest owiana wątpliwościami - kadra zasłania się tajemnicą lekarską - została zastąpiona przez Klaudię Łyduch .
Decyzja o włączeniu do składu debiutantki zapadła kilkanaście godzin po tym, jak ogłoszono, że libero przyjeżdża pomóc kadrze w treningach. Łyduch w spotkaniu z Turcją pełniła funkcję dodatkowej przyjmującej, na libero ponownie zagrała Justyna Łysiak. Trener Stefano Lavarini po zwycięstwie 3:0 z Niemkami zdecydował się na jedną zmianę - do szóstki wskoczyła przyjmująca Martyna Czyrniańska. Turczynki niedoścignione, ale tylko w pierwszym secie. Zmiany pomogły Polkom, mocna odpowiedź Stawką spotkania było pierwsze miejsce po fazie grupowej i potencjalnie... trudniejsza drabinka w fazie pucharowej dla zwycięzcy. Trenerzy obu zespołów odżegnywali się jednak od kalkulacji .
Santarelli również posłał do boju najsilniejszy skład - może poza Edą Erdem, ale kapitan drużyny od początku turnieju jest rezerwową. Polki w pierwszej akcji zablokowały atak Melissy Vargas, największej gwiazdy tureckiej kadry, ale to były miłe złego początki. Turczynki szybko odpowiedziały blokiem przy ataku Magdaleny Stysiak, nękały też Polki zagrywką - problemy z przyjęciem miała Czyrniańska. Po autowym ataku Stysiak Turcja prowadziła 10:6, Lavarini szybko zdecydował się na podwójną zmianę atakującej i rozgrywającej. Prowadzenie rywalek jednak rosło. Przy stanie 14:7 trener Polek poprosił o pierwszą przerwę, o drugą przy wyniku 19:11. Z czasem jego drużyna popełniała nieco mniej błędów, ale i tak oddała w ten sposób rywalkom osiem punktów.
Turcja wygrała 25:15. W piątek trybuny hali Sinan Erdem wypełniły się niemal po brzegi - a mogą pomieścić 16 tys. widzów. Dla Polek to była duża zmiana, bo wcześniej ich mecze w Stambule oglądało zazwyczaj ledwie około 300 osób. Na meczu pojawiła się także grupa tureckich siatkarek, które w 2003 r. zdobyły przed własną publicznością srebrny medal mistrzostw Europy. Finał przegrały wówczas z Polską. Na drugiego seta w składzie "Biało-Czerwonych" pozostała Szczurowska. W pierwszej partii skończyła pięć z dziewięciu swoich ataków. Pozostałe Polki łącznie zebrały tym elementem cztery punkty. Na środku pojawiła się z kolei Anna Obiała - Lavarini w krótkim czasie sprawdził wszystkie cztery środkowe. Drugą partię Polska rozpoczęła od prowadzenia 2:0.
Tym razem to Turczynki popełniały błędy, a "Biało-Czerwone" grały zdecydowanie spokojniej. Przede wszystkim poprawiły zagrywkę, co napędziło grę całej drużyny. Santarelli przerwał grę przy wyniku 9:4 dla Polski, ale siatkarki Lavariniego długo pilnowały prowadzenia, wygrywały 14:9. Wtedy przydarzył się im przestój. Turczynki niemal odrobiły straty, przegrywały tylko 14:15. Szansę debiutu - jako pomoc w przyjęciu - dostała Łyduch. A Polki szybko odbudowały przewagę. Asem serwisowym popisała się rezerwowa Paulina Damaske, turecki dziennikarz ze złością uderzył pięścią w blat na trybunie prasowej. W końcówce ważny punkt zdobyła Szczurowska, potem Turczynki pogubiły się w kontrataku, i Polska wygrała 25:21. Kapitalny set Polek.
Ale potem na twarz Melissy Vargas wrócił uśmiech Damaske pozostała na trzecią partię, zastępując Monikę Lampkowską. Polki szybko musiały odrabiać dwupunktową stratę, ale zrobiły to z nawiązką przy kapitalnej serii zagrywek Szczurowskiej. Objęły prowadzenie 9:6, po błędach rywalek w ataku wygrywały już 12:7. Kiedy przegrały trzy akcje z rzędu, Lavarini poprosił o przerwę. Turczynki parę razy zbliżały się do "Biało-Czerwonych" na punkt, ale wyrównać nie potrafiły. Na boisko wróciła Koput i pomogła w bloku, przy zagrywkach Szczurowskiej przewaga Polek znów sięgnęła pięciu punktów. Gospodynie próbowały jeszcze w końcówce, drużyna Lavariniego zamknęła jednak seta - wynk 25:22 przypieczętował atak Szczurowskiej.
Kibice w hali w końcówce trzeciego seta jakby dopingowali coraz ciszej. Tumult wrócił do hali na początku czwartej partii, bo Turcja rozpoczęła od prowadzenia 5:0. Polki grały bez Czyrniańskiej, zastąpiła ją Julita Piasecka. Przewaga gospodyń rosła, Lavarini przywołał na boisko Stysiak i Alicję Grabkę. Turcja prowadziła już 14:7. Na twarz Vargas wrócił uśmiech, po polskiej stronie spadła skuteczność w ataku. Polki zbliżyły się w pewnym momencie do rywalek na cztery punkty, ale końcówka to popis Turcji. Gospodynie wygrały 25:16. Pierwszy tie-break Polek w Stambule. Pięć setów o pierwsze miejsce w grupie Początek tie-breaka należał do Polek. Od razu odskoczyły na dwa punkty, choć gwizdy przy ich zagrywkach były jakby coraz głośniejsze.
Blok dał prowadzenie 4:1, atak Damaske 6:2. Stefanik dołożyła dwa punkty do przewagi zagrywką, Polska prowadziła już 8:2. Turczynkom wychodziło niewiele, ale z czasem zmniejszyły straty do trzech punktów. Polki bezpiecznie dotarły jednak z wynikiem do końca seta, choć na chwilę uciszyły halę w Stambule - skończyło się ich zwycięstwem 15:10 i w całym meczu 3:2. Teraz rerezentację Polski czekają co najmniej dwa dni bez gry. Dokładny terminarz meczów 1/8 finału zostanie dopiero ogłoszony. Polki zagrają z Portugalią, Turcja z Azerbejdżanem. Ze Stambułu Damian Gołąb Niespodziewany debiut, teraz kolejna szansa. Lavarini znów zaufał polskiej siatkarce Turcja: Vargas, Jack-Kisal, Aydin, E. Sahin, Gunes, Baladin - Orge (libero) oraz S.
Sahin, Erkek, Cebecioglu, Ozbay Polska: Stysiak, Koput, Czyrniańska, Wenerska, Jurczyk, Lampkowska - Łysiak (libero) oraz Szczurowska, Grabka, Stefanik, Obiała, Łyduch, Damaske

