Minionej nocy Alycia Parks zakończyła singlową przygodę Mai Chwalińskiej na turnieju WTA 500 w Monterrey. Naszej reprezentantce pozostał występ w deblu, a tenisistkę z USA czekała batalia o awans do półfinału w indywidualnej rywalizacji. W czwartek czasu lokalnego Amerykanka polowała na rewanż na swojej rodaczce Ann Li za porażkę z kwietnia. Próba się nie powiodła. Oto co się wydarzyło w ciągu 84 minut na korcie centralnym w Meksyku. W nocy ze środy na czwartek czasu polskiego Maja Chwalińska walczyła o awans do singlowego ćwierćfinału WTA 500 w Monterrey. Pojedynek z Alycią Parks dobrze się rozpoczął dla naszej reprezentantki, w pierwszym secie nie miała żadnego zagrożenia przy własnym serwisie. Na starcie drugiej odsłony doszło do zwrotu akcji.
Amerykanka ograniczyła swoje błędy i nabrała wiatru w żagle. W trzeciej partii finalistka Roland Garros próbowała zareagować na wydarzenia, ale przegrała ważnego gema, w którym prowadziła 40-0 przy własnym podaniu. Później tenisistka z USA znów dominowała na korcie, ostatecznie triumfując 3:6, 6:2, 6:2 . Niespełna dobę po tej rywalizacji Parks przystąpiła do walki o miejsce w najlepszej "4". W tej fazie czekała ją potyczka ze swoją rodaczką. Mowa o rozstawionej z "5" Ann Li. Zawodniczka z TOP 30 wygrała dwie poprzednie potyczki z Alycią. Jedna z nich miała miejsce w kwietniu podczas turnieju WTA 1000 w Madrycie. Wówczas 26-latka triumfowała 6:2, 6:7(5), 6:3 i to Li zmierzyła się potem z Igą Świątek w trzeciej rundzie.
Tym razem spotkanie reprezentantek Stanów Zjednoczonych okazało się zdecydowanie krótsze. WTA Monterrey: Alycia Parks kontra Ann Li w ćwierćfinale Mecz rozpoczął się od serwisu turniejowej "5". Ann utrzymała podanie do 30, później szansę na to posiadała także Alycia. Mimo piłki na 1:1, ostatecznie doszło do przełamania. W następnych minutach Li miała nawet break pointy na 4:0 albo 5:1. Mimo to Parks wciąż utrzymywała dystans jednego przełamania do rywalki. Do czasu, bowiem partia dobiegła końca już w trakcie ósmego rozdania. Wtedy 26-latka konsekwentnie generowała sobie kolejne setbole. Przy czwartej okazji dopięła swego, zwyciężając 6:2 w premierowej odsłonie. Na starcie drugiej części spotkania obserwowaliśmy zaciętą rywalizację.
W czwartym gemie Li posiadała break pointa na 3:1, ale ostatecznie Parks doprowadziła do remisu. Podczas szóstego rozdania okazji na przełamanie pojawiło się jeszcze więcej. Tym razem aż trzy z rzędu. Alycia zniwelowała dwie szanse, ale po trzeciej turniejowa "5" zgarnęła breaka. Potem potwierdziła przewagę i kontrolowała już sytuację do samego finiszu pojedynku. Gdy serwowała po zwycięstwo, nie straciła choćby jednego punktu. Po 84 minutach walki Ann mogła się cieszyć z triumfu 6:2, 6:3 i awansu do półfinału WTA 500 w Monterrey. Próba rewanżu zakończyła się dla Parks niepowodzeniem. To 30. rakieta świata zagra o miejsce w decydującym starciu z Clarą Tauson albo Diane Parry.

