Biało-Czerwoni na razie grają perfekcyjnie na mistrzostwach Europy. W czterech spotkaniach nie stracili nawet seta. Przed meczem z Ukrainą można było mieć lekkie obawy, bo rywale w tym sezonie spisują się znakomicie, a w fazie grupowej ME ograli już wicemistrza świata, Bułgarię. Kadra Nikoli Grbicia spisała się jednak znakomicie, a jej przewaga była widoczna zwłaszcza w drugim secie, w którym Biało-Czerwony rozbili Ukraińców aż 25:13. Jednym z bohaterów spotkania był Bartłomiej Bołądź, który w tym sezonie przejął rolę pierwszego atakującego po nieobecnym Bartoszu Kurku. To właśnie jego eksperci wyróżnili jako zawodnika, który poprowadził naszą kadrę do ważnego zwycięstwa, gwarantującego Polakom pierwsze miejsce w grupie.
"Nie mogę wyjść z podziwu, jak Bartłomiej Bołądź urósł w tym sezonie w reprezentacji. Koszulka z orzełkiem, która kiedyś trochę go parzyła, teraz daje mu niewyobrażalną moc! "Luźne" 86 proc. skuteczności po dwóch setach, kosmos" — napisał dziennikarz Seweryn Czernek. "Mieć takiego lidera to wielka radość" — dodał później. "Bartłomiej Bołądź jest niesamowity, nie mam słów. Jeszcze tylko pięć takich meczów, proszę, Bartłomiej. Nie da się powstrzymać reprezentacji, która ma tak drapieżne prawe skrzydło. Nie ma takiej możliwości" — stwierdził Jakub Balcerzak, ekspert od siatkówki. "Bartłomiej Bołądź ponownie rozdawał karty na boisku. Bołi był najlepiej punktującym meczu, kończąc go z 20 punktami (19 atak, 1 zagrywka).
Jego skuteczność w ataku wyniosła kosmiczne 73 proc. " — zauważył oficjalny profil Aluronu Warty Zawiercie. "Czas na rozpoczęcie dyskusji czy taki Bołądź to nie jest top-3 atakujących na świecie. Bo moim zdaniem jest" — podsumował Piotr Złoch, autor podcastu "Szósty Set". "Dwa słowa — Bartłomiej Bołądź" — krótko skwitowała Edyta Kowalczyk, wysłanniczka Przeglądu Sportowego Onet na mistrzostwa europy.