Andrzej Bargiel jest prawdziwą legendą skialpinizmu i niemal każdego roku dokonuje czegoś wielkiego. W tym roku Bargiel zjechał na nartach z wierzchołka Nanga Parbat (8126 m n.p.m.) bez użycia dodatkowego tlenu. Wcześniej Polak zjechał na nartach z K2, Broad Peak i Mount Everest, i dokonał tego jako pierwszy człowiek w historii. Teraz Bargiel skupił się już na kolejnym celu w ramach projektu "Hic Sunt Leones". Bargiel walczy o kolejną górę. Chce dokonać tego samego, co na Nanga Parbat Bargiel ogłosił w mediach społecznościowych, że teraz jego celem będzie zdobycie szczytu Dhaulagiri (8167 m n.p.m.), ktory jest siódmym najwyższym szczytem na świecie.
Poza tym oczywiście Bargbiel chce zjechać na nartach z wierzchołka Dhaulagiri bez użycia dodatkowego tlenu. "Właśnie wyruszyliśmy na #DhaulagiriSkiChallenge. Trzymajcie kciuki" - napisał Bargiel w mediach społecznościowych. W zespole Bargiel na tę wyprawę znaleźli się Jakub Poburka (support sportowy), Maciej Sulima (operator kamery i drona), Bartłomiej Pawlikowski (fotograf) i Pasang Rinzee Sherpa (operator kamery). "To jest szalone", "powodzenia", "Andrzej, jesteśmy z Tobą", "bądź bezpieczny", "trzymamy kciuki" - piszą internauci w komentarzach pod wpisem Bargiela. "Dhaulagiri uchodzi za jedną z najtrudniejszych narciarsko gór Himalajów: jest bardzo stroma, eksponowana i zagrożona lawinami" - pisał portal wspinanie.pl.
Kacper Sosnowski ze Sport.pl rozmawiał z dr Patrycją Jonetzko, anestezjolożką, która specjalizuje się w medycynie wysokościowej na świecie. - Jeśli chodzi o stopień zabezpieczenia tej wyprawy, to był to poziom trzeci: z opcją pełnego podtrzymania życia, czyli intubacji oddychania, reanimacji, defibrylacji, podtrzymania krążenia w momencie krwotoku czy zapaści krążeniowej. U Andrzeja nie było żadnych problemów. On się adaptuje w sposób niesamowity. To, że on przez 15-16 godzin prowadził atak szczytowy i później jeszcze dwie godziny zjeżdżał poniżej czwartej bazy, to jest dla mnie przesunięcie granic ludzkich możliwości - tłumaczyła Jonetzko.


