Musiałowski trafił do akademii Liverpoolu w 2020 r., gdzie szybko zyskał rozgłos dzięki efektownym występom w drużynach młodzieżowych. Nazywano go nawet "polskim Messim". Jego akcje często pojawiały się w internecie, jednak w pierwszym zespole zagrał tylko przez kilka minut, debiutując w meczu Ligi Europy przeciwko Sparcie Praga. Po zakończeniu kontraktu z Liverpoolem latem 2024 r., Polak podpisał umowę z Omonią Nikozja. Przenosiny na Cypr miały być dla niego szansą na regularną grę, jednak rzeczywistość okazała się mniej optymistyczna. W ciągu półtora roku Musiałowski wystąpił w zaledwie 15 spotkaniach, zdobywając dwie bramki.
Musiałowski miał zrezygnować z transferu Omonia liczyła, że wypożyczenie do Olympiakosu pozwoli zawodnikowi odbudować formę i odzyskać pewność siebie. Oba kluby doszły do porozumienia w sprawie transferu, a cała operacja wydawała się przesądzona. Jednak jak podają kerkida.net i balla.com.cy, na ostatnim etapie Musiałowski zdecydował się nie przyjąć oferty Olympiakosu, co sprawiło, że transfer został "zamrożony". Letnie okno transferowe na Cyprze, podobnie jak w polskiej Ekstraklasie, zamyka się 9 września. To oznacza, że Musiałowski ma niewiele czasu, by znaleźć klub, w którym będzie mógł regularnie występować. Jego obecna umowa z Omonią wygasa pod koniec maja przyszłego roku.
W przeszłości pojawiały się spekulacje na temat powrotu Musiałowskiego do Polski. Zainteresowanie jego usługami wyrażała między innymi Jagiellonia Białystok, jednak sam zawodnik nie był dotąd skłonny do powrotu do kraju.