Trzy mecze, dziewięć punktów i ani jeden stracony set - meczem z Macedonią Północną reprezentacja Polski zakończyła serię trzech meczów w grupie B ze zdecydowanymi outsiderami w stawce. Wyciąganie wniosków byłoby pochopne, dopiero od wtorku zacznie się poważne granie od starcia z coraz groźniejszą Ukrainą. Transmisje meczów Polaków w Polsacie Sport 1 i Polsat Box Go, a także na głównej, otwartej antenie Polsatu. Nikola Grbić mówi wprost, jak niekomfortowa jest pierwsza faza turnieju, w której nakładają się na siebie przerwy i w dodatku mizerna klasa sportowa trzech pierwszych rywali. Niemniej w tym oceanie nauczył się już pływać i łowić to, co dla niego najcenniejsze .
Po meczu z Izraelem nie ukrywał, że ciężko budować zespół w takich meczach, gdy jego gwiazdy prowadzą na przykład dziesięcioma punktami. I jedyne pytanie brzmi, jak szybko domkną spotkanie, a nie ile wyzwań będą musieli rozwiązać na parkiecie. Na szczęście dla selekcjonera w niedzielę będzie mógł powiedzieć, że najniższy poziom turnieju można oddzielić grubą kreską. a korzystając z okazji, że znów można dać pograć konkretnym zawodnikom, tym razem wyjściowy skład utworzyli: Jan Firlej, Bartłomiej Bołądź, Tomasz Fornal, Artur Szalpuk, Bartłomiej Lemański, Jakub Nowak i libero Maksymilian Granieczny. Dla Firleja, Szalpuka i Graniecznego była to pierwsza okazja, by rozpocząć mecz na mistrzostwach Europy w Sofii.
Macedończycy, podobnie jak poprzedni rywale "biało-czerwonych" Portugalia i Izrael, "na papierze" nie mieli prawa, aby marzyć o wygraniu choćby jednego seta. Jednak już pierwsza akcja pokazała, że koncentracja to nie tylko czcze mówienie, podobnie jak szacunek do przeciwnika. Już w pierwszej akcji zatrzymany podwójnym blokiem przez Ilieva został Bołądź i w kolejnych wymianach podopieczni trenera Josko Milenkoskiego bardzo czujnie pracowali w tym elemencie. Nie było przypadku, że pierwsze minuty były wyrównane (4:4). Jest reakcja sztabu Grbicia na sensacyjny wynik Ukrainy w "polskiej" grupie Polacy szybko musieli okrzepnąć, a sygnał do podniesienia poziomu dał Szalpuk.
Najpierw poradził sobie z trudną zagrywką, a w ataku plasem wyprowadził w polu wszystkich rywali, umieszczając piłkę w martwym polu. Nasi siatkarze szybko zrewanżowali się świetnym potrójnym blokiem, a po chwili już objęli trzypunktowe prowadzenie (10:7). Przy stanie 12:9 nietęgą minę miał Grbić, zawsze oczekujący od swoich zawodników poświęcenia, gdy kompletnie odpuścili blok na Ilievie. Przyjmujący miał trudną piłkę do ataku i aż prosiło się, aby utrudnić mu zadanie. Gra rywali naprawdę mogła się podobać, decydowali się nawet na rozegranie na trzeci metr, gdzie mocnym skończeniem popisał się Ljaftov (13:12).
Grbić zaczął czarować przy stanie 15:13, gdy za Firleja wpuścił drugiego atakującego Sasaka, a po utracie punku za Bołądzia wprowadził na rozegranie Marcina Komendę. Wynik jednak ciągle był na styku (16:15). Przeciwnicy grali świetnie w obronie, z pełnym poświęceniem, choć czasami popełniali proste błędy, na miarę swojego poziomu, jak Ilijev. Bardzo ważny punkt asem serwisowym zdobył Lemański. I to był pierwszy moment przy stanie 18:15, gdy Milenkoski poprosił o czas. Gdy była okazja po raz pierwszy wyjść na czteropunktowe prowadzenie, mocno w ataku pomylił się Fornal. Ten cel udało się jednak szybko osiągnąć, skutecznie w ataku pokazał się Sasak, a następnie zafunkcjonował nasz podwójny blok (21:17).
Zwycięstwo było już o krok, a gdy punkt oddał nam Iliev na zagrywce (23:19), Macedończycy wzięlo czas. Nowa sytuacja polskich siatkarzy na mistrzostwach. Popiwczak: Jak w tenisie W kolejnej akcji czujnie popracował w bloku Szalpuk, po czym Stojanov przełożył rękę po złym przyjęciu i pierwsza piłka setowa dała Orłom triumf 25:19. Na drugą partię Grbić wrócił do wyjściowego składu, ponownie dając szansę Firlejowi i Bołądziowi. Gdy nasz atakujący nie skończył ataku z prawego skrzydła, z pomocą świetnym, pojedynczym blokiem przyszedł mu Nowak. A na polu zagrywki "bombę" posłał Fornal (4:1). Macedończycy potrafili się jednak odgryźć - i to jak! Atakujący z trzeciego metra Fornal został zatrzymany praktycznie pojedynczym blokiem przez Savovskiego.
Zły początek nie ostudził zapędów przeciwników, którzy zniwelowali straty do jednego "oczka" (10:9) po fatalnym ataku Bołądzia. Odpowiedź Fornala była jednak kapitalna, w ataku i na polu serwisowym. A gdy czteropunktowe prowadzenie dał nam Bołądź (13:9), 66-letni szkoleniowiec rywali zaordynował przerwę. Najlepszy w szeregach naszego zespołu był Fornal, który błyszczał w wielu elementach. Przy wyniku 16:12 Grbić ponowił zmiany z pierwszego seta, wprowadzając najpierw Sasaka, a następnie Komendę. Gdy świetny blok Fornala z Lemańskim dał zespołowi już znaczne prowadzenie (18:12), znów mieliśmy przerwę w grze na żądanie. Polacy systematycznie odjeżdżali rywalom, którzy mieli coraz większy problem z utrzymaniem tak wysokiej intensywności gry.
Wynik 22:14 był tego najlepszym potwierdzeniem. Piłkę meczową zapewnił drużynie Bołądź, a robotę dokończył Szalpuk po chytrym rozegranie przez Komendę. W secie numer trzy Grbić dał odpocząć Fornalowi, a od pierwszej piłki do boju posłał Aleksandra Śliwkę. Początek był imponujący, gdy Nowak świetnie popracował w bloku na Savovskim (5:1), Milenkoski zareagował czasem dla drużyny. Najlepszą akcję tej fazy seta wygrali jednak Macedończycy, a ręce same składały się do oklasków, bo obie drużyny miały swoje szanse i długo wymieniały się ciosami. Przewaga cały czas była okazała, asa posłał Bołądź, a dobrze wkomponował się także kapitan Śliwka (9:4). Coraz bardziej przykro patrzyło się na rywali.
Starali się, robili co mogli, ale trudy tego spotkania coraz bardziej wpływały na ich poczynania (13:6). Milenkoskiemu zostało wzięcie kolejnego czasu, tylko co mógł wyczarować? Pewnie nawet on sam w to nie wierzył, bardziej chodziło o próbę wybicia z uderzenia "biało-czerwonych". Jednak nie było na to szans, bo maszyna napędziła się coraz barier i pytanie brzmiało tylko, z jak ciężkim plecakiem rywale zejdą z parkietu. W pewnym momencie nasz zespół prowadził już dziewięcioma punktami (19:10). W kluczowym momencie seta i meczu na polu zagrywki zaczął brylować Sasak, a nokautujący wynik 25:13 przypieczętował Nowak atakiem ze środka siatki. Polska - Macedonia Północna 3:0 (25:19, 25:16, 25:13) Z Sofii - Artur Gac

