To miało być otwarcie włoskiej części mistrzostw Europy z wielką pompą. W Neapolu włoscy siatkarze, mistrzowie świata, nie zawiedli - pokonali Szwecję 3:0. Problemy sprawiła jednak pogoda, która najpierw opóźniła rozpoczęcie spotkania, a potem przerwała je na ponad 20 minut. Mecz rozgrywano bowiem pod gołym niebem. Transmisje meczów Polaków w Polsacie Sport 1 i Polsat Box Go, a także na głównej, otwartej antenie Polsatu. Włosi przygotowali uroczystą inaugurację mistrzostw Europy przed własną publicznością w wielkim stylu. Spotkanie w Neapolu zostało rozegrane pod gołym niebem, na Piazza del Plebiscito. To plac, który jest sercem miasta, tuż obok położony jest pałac królewski i inne ważne budynki. Włosi przygotowali na placu arenę na 6500 widzów.
Całość wyglądała imponująco, była pięknie oświetlona, na trybunach pojawili się przedstawiciele włoskich władz. Ale też nad inauguracją wisiała groźba burzy - nocne niebo nad Neapolem jeszcze przed pierwszym gwizdkiem rozświetlały błyskawice. Niecodzienne okoliczności meczu w Neapolu. Przerwa przez deszcz, a to nie koniec Kibice zgromadzeni na Piazza del Plebiscito najpierw mieli okazję wysłuchać części artystycznej, a także odśpiewać hymn przy akompaniamencie orkiestry. A po chwili... nad boiskiem trzeba było rozłożyć płachty znane przede wszystkim z tenisowych aren. Zaczęło bowiem padać. Po kilkunastu minutach płachty zdjęto, ale siatkarze potrzebowali chwili na ponowną rozgrzewkę.
Po pierwszej akcji - pół godziny po planowanym rozpoczęciu spotkania - ujawniły się jeszcze problemy z protokołem sędziowskim. A potem na boisku zaczęli dominować Włosi. Od razu objęli prowadzenie 5:1, grali z dużą pewnością siebie. Nie wybijały ich z rytmu nawet udane akcje Szwedów, na przykład blokiem. Gra pod ich dyktando toczyła się aż do stanu 22:18. Wtedy mecz znów trzeba było bowiem przerwać, w Neapolu ponownie zaczęło padać. Przerwa trwała ponad 20 minut. Po niej Włosi dokończyli dzieła, ostatni punkt zdobył środkowy Gianluca Galassi, jego zespół wygrał 25:22. Set zakończył się niemal półtorej godziny po planowanym rozpoczęciu spotkania. Mistrzostwa Europy siatkarzy.
Szwedzi próbowali zaskoczyć, Włosi odpowiedzieli Włosi, mistrzowie świata i wicemistrzowie Europy, byli zdecydowanym faworytem spotkania. Mierzyli się z 32. w rankingu FIVB Szwecją, która na mistrzostwa Europy wróciła po 33 latach przerwy. Tymczasem na początku drugiego seta prowadziła z Włochami 5:3. Gospodarze zareagowali jednak błyskawicznie, wygrali cztery kolejne akcje, korzystając z udanych zagrań Yuriego Romano. Szwedzi utrzymali jednak wysoki poziom, po asie serwisowym Hampusa Ekstranda wrócili na prowadzenie przy wyniku 11:10. Tym samym odpowiedział Mattia Bottolo, ale Szwedzi do kolejnego remisu, 17:17, doprowadzili blokiem. Skuteczny był jednak Daniele Lavia i Włosi w końcówce wytrzymali presję, zwyciężając 25:21.
Atmosfera na trybunach była znakomita. Kibice czekali na to, aż na boisku pojawi się Alessandro Michieletto. Przyjmujący, jedna z największych gwiazd włoskiej kadry, walczył z czasem po kontuzji, ale ostatecznie znalazł się w składzie Włochów na turniej. Koledzy Michieletto od razu naskoczyli na Szwedów w trzecim secie. Nacisnęli zagrywką, prowadzili 7:2. Rywale trochę zmniejszyli straty, ale Włosi cały czas mieli bezpieczną przewagę. Kibice nadal mogli oklaskiwać udane akcje dobrze dysponowanego Romano, a w końcówce meczu doczekali się krótkiego wejścia na boisko Michieletto. Włosi wygrali 25:17, zamykając spotkanie w trzech setach. W piątek dwa kolejne spotkania w grupie A mistrzostw Europy: Grecja gra z Czechami, a Słowacja ze Słowenią.
We Włoszech odbędą się też decydujące spotkania turnieju - mecze o medale.

