Włodzimierz Czarzasty pytany był w Sejmie o zapowiedzianą na dziś konferencję PiS pod nazwą "Przebudzenie", podczas której ma zostać zaprezentowany plan partii na najbliższe miesiące. — Dobra, powiem to: przebudzenie, czyli nauka szczekania? Rozumiem, że to tak to będzie wyglądało. Ja już mam dosyć komentowania tego, co robi PiS, bo to jest przerażające — skomentował marszałek Sejmu, nawiązując do zachowania posłanki PiS Dominiki Chorosińskiej, która w Sejmie zaczęła szczekać na szefa MON. "Wobec takiej głupoty człowiek jest bezradny" — O tym szczekaniu powiem. Nigdy bym sobie nie wyobrażał takiej sytuacji, żeby minister kultury szczekał na sali sejmowej. Nie wiem, jaki może być większy upadek obyczajów, rozsądku.
Człowiek wobec tak wielkiej głupoty jest po prostu bezradny — kontynuował polityk. Dalej Czarzasty wskazywał, w jakim miejscu dziś znajduje się PiS. — Ścigamy ministra, do diabła, sprawiedliwości, prokuratora generalnego. Pan przyszły premier PiS-u Przemysław Czarnek opowiada totalne bzdury. Między innymi temu poświęcona jest dzisiejsza konferencja klimatyczna, bo OZE-sroze To jest stek absurdów — mówił. — Ile można te bzdury oglądać. Ile można z uśmiechem patrzeć na prezydenta Nawrockiego, który wetuje sprawę [Zondacrypto], która zaczęła się potencjalnie od morderstwa, a skończyła się na pana wetach. Czy pan to rozumie? Pan jest na końcu drogi, która zaczęła się potencjalnie od morderstwa — zwrócił się do prezydenta.
Podkreśla, że trzeba o tym cały czas przypominać. — O tych 40 wetach, o psuciu państwa — wskazał. Tusk zaostrza kurs i ma plan na wybory. "Musiał wiedzieć, że pisowcy siedzą w tym po uszy" [KULISY] SPRAWDŹ! Marszałek Sejmu o Zbigniewie Boguckim. "Widziałem pot na twarzy" Podczas piątkowego posiedzenia Sejmu Donald Tusk ujawnił zeznania ze śledztwa w sprawie Zondacrypto. Według relacji premiera szef upadłej giełdy Zondacrypto, Przemysław Kral, miał usłyszeć od utajnionej osoby obietnicę ułaskawienia ze strony prezydenta Karola Nawrockiego.
Czarzasty powiedział, że podczas wystąpienia premiera siedział niedaleko szefa Kancelarii Prezydenta Zbigniewa Boguckiego. — Po tych słowach widziałem pot Boguckiego na twarzy, widziałem nerwy, te ręce drżące — oznajmił marszałek Sejmu, sugerując zarazem, że Bogucki wie o wszystkim "co się stało".