Przerąbane. (...) Powiem, że w tym momencie chciało mi się płakać. Bo mówię: jak ja teraz nie wyjadę na ten bieg i... Nie no. W ogóle nie chcę mówić, co miałem w głowie i co by na to potem powiedzieli kibice czy dziennikarze. Kurde. Dobrze, że ktoś nade mną czuwał z góry i pomógł mi odpalić ten motor i że on tam zapracował — mówił po meczu wyraźnie przejęty Lebiediew. Łotysz tylko się modlił — Nie wiem co się stało, ale zgasł mi motor przy robieniu koleiny. Taki uczucie było, że coś jest z gaźnikiem czy coś, czy że kraniki zapomnieli otworzyć. Ale własnymi siłami odpaliłem i fajnie, że udało mi się trzymać go w obrotach — relacjonował zawodnik. — Dobrze odpaliłem, ale tylko się modliłem, że jak nakręcę i puszczę sprzęgło, to żeby on nie zgasł.
Ogólne · Sport
Lebiediew prawie się popłakał. Potem już tylko się modlił
Stelmet Falubaz Zielona Góra w piątek zapewnił sobie 6. miejsce w rozgrywkach i utrzymanie w PGE Ekstralidze na kolejny sezon. Na torze w Gorzowie przegrał 43:47, ale dwoma oczkami wygrał cały dwumecz. Jednym z bohaterów zielonogórskiej ekipy był Andrzej Lebi…