Reprezentacja Słowenii ostatnim ćwierćfinalistą mistrzostw Europy siatkarzy. W bałkańskiej rywalizacji Słoweńcy, brązowi medaliści poprzedniego turnieju, nie dali szans Serbii. Dwa pierwsze sety w Turynie były wręcz kompromitacją ich rywali, Serbia podniosła się dopiero w trzeciej partii. Słowenia wygrała jednak 3:0, w ćwierćfinale zagra z Belgią, a w ewentualnym półfinale może stanąć na drodze kadry Nikoli Grbicia. Transmisje meczów Polaków w Polsacie Sport 1 i Polsat Box Go, a także na głównej, otwartej antenie Polsatu. Słowenia w tym sezonie zdobyła brązowy medal Ligi Narodów. To dało nadzieję, że przebudowywana kadra będzie kontynuować kapitalną serię w mistrzostwach Europy - w pięciu poprzednich edycjach tylko raz skończyła poza podium.
Tegoroczny turniej rozpoczęła od drugiego miejsca w grupie A, o czym zdecydowała porażka z Włochami w ostatnim meczu. Serbowie już w fazie grupowej nie wyglądali zbyt dobrze. Zajęli dopiero trzecią pozycję w grupie C, za Belgią i Finlandią. Ale pierwszy set spotkania ze Słowenią zupełnie ich obnażył. Od początku chcieli przetestować Klemena Cebulja, przyjmującego rywali. Siatkarz Asseco Resovii awaryjnie dołączył do kadry po kontuzji Tine Urnauta i w poniedziałek debiutował w turnieju. Zaczął od przyjęcia zagrywki i skutecznego ataku - swojego jedynego w tym secie. Potem przyjął jeszcze sześć zagrywek, ale w ofensywie wyręczyli go koledzy. Ataki Słoweńców w pierwszej partii wyglądały bowiem kapitalnie.
Skończyli aż 85 procent piłek - ani razu się nie pomylili, rywale nie potrafili ich zablokować. Efekt? Prowadzenie 16:10, ale to wcale nie był koniec. Trener Serbów Gheorghe Cretu - w przyszłym sezonie ligowym spotka się w Rzeszowie z Cebuljem - szukał zmian i przerw, ale nic to nie dało. Dominacja Słowenii przy siatce była ogromna, w bloku wygrali 4:0. Końcówka seta to był już jej koncert, zwyciężyła 25:14. Katastrofalna gra Serbii. Słowenia gromi w dwóch pierwszych setach Jeśli serbscy kibice liczyli, że w drugim secie ich siatkarze mocniej powalczą z rywalami, początek partii mógł pozbawić ich nadziei. Słowenia rozpoczęła bowiem od prowadzenia 5:0 i ich serię przerwała dopiero nieudana zagrywka Alena Pajenka.
Cały czas znakomicie funkcjonowała ich pierwsza akcja po przyjęciu zagrywki, a do tego dochodziły bloki. Punkty zdobywane przez rodaków Nikoli Grbicia na tym etapie gry długo były efektem pomyłek rywali w polu zagrywki. Nie pomagało im nawet dobre przyjęcie. Słowenia wygrywała 16:5, potem 19:6. Wtedy w końcu siatkarze z Serbii zanotowali dwa punktowe bloki, a trener rywali Fabio Soli poprosił o przerwę... przy prowadzeniu swojego zespołu 19:9. - Zachowujemy się na boisku jak dzieci - grzmiał Cretu. Set i tak zakończył się jednak kompromitacją jego siatkarzy. Skończyli pięć z 25 ataków i przegrali 13:25. Mistrzostwa Europy siatkarzy.
Słowenia może stanąć na drodze Polski W ataku Serbii pojawił się Veljko Masulović i wniósł nieco ożywienia w poczynania zespołu. I tym razem rywale aż tak szybko nie odskoczyli. Słowenia wygrywała co prawda 6:3, ale po autowym ataku Nika Mujanovicia był remis 8:8, a w kolejnej akcji Serbia objęła prowadzenie. Set był wyrównany, Słowenia ponownie zyskała dwupunktową zaliczkę dopiero po asie serwisowym Pajenka - wygrywała 17:15. Serbia jeszcze doprowadziła do remisu 19:19, ale nie zdołała przedłużyć spotkania. Rywale zamknęli mecz, wygrywając trzeciego seta 25:22. Słowenia pozostaje więc na potencjalnej drodze reprezentacji Polski do finału. "Biało-czerwoni" zagrają o awans do strefy medalowej już we wtorek z Niemcami.
Słowenia zagra w ćwierćfinale dzień później z Belgią, która w meczu 1/8 finału w Turynie pokonała 3:1 reprezentację Czech . Pozostałe pary ćwierćfinałowe to Włochy - Finlandia i Francja - Rumunia.

