Anna Lewandowska była obecna na trybunach na hicie MLS: meczu Chicago Fire - Inter Miami. Osobiście celebrowała gola Roberta Lewandowskiego, który w ostatecznym rozrachunku przyniósł jego drużynie remis (1:1). Po wszystkim podzieliła się zdjęciami z mediach społecznościowych. Udostępniła m.in. fotkę swojej koleżanki z Barcelony, która niejako wbiła szpilę w Lionela Messiego. Spotkanie Chicago Fire - Inter Miami zakończyło się remisem 1:1 , podtrzymując status quo w tabeli amerykańskiej MLS. Ekipa z "Wietrznego Miasta" zajmuje 4. miejsce z 39 punktami, ma też jeden zaległy mecz do rozegrania. Z kolei podopieczni Cristiana Gonzaleza są 2. (44 pkt). Jedynego gola dla Fire strzelił Robert Lewandowski.
A to wszystko na oczach obecnych na trybunach najbliższych: żony Anny oraz córek, Klary i Laury. Po wszystkim "Lewa" zamieściła materiały w mediach społecznościowych. Tak Anna Lewandowska kibicowała mężowi na meczu z Interem. Pokazała zdjęcia Nad ranem czasu polskiego Anna Lewandowska zamieściła pamiątkowy wpis z meczu. Oznaczyła w nim profile męża oraz Chicago Fire, dołączając dwie fotografie: na jednej widać ją w towarzystwie córek, na drugiej jest już "Lewa" solo, za kierownicą samochodu, w drodze na stadion. Wpis skomentowała m.in. Elena Rouco, koleżanka Lewandowskiej z Barcelony. Razem z ukochanym przyleciała do USA, gdzie odwiedziła Annę i Roberta oraz miała okazję na żywo obejrzeć mecz Chicago Fire - Inter Miami. "Team Lewandowski.
Chicago Fire vs. Inter Miami. Cóż to był za mecz" - napisała, publikując zdjęcia ze spotkania. Na tym nie poprzestała. Na InstaStories zamieściła jeszcze fotkę, do której pozuje m.in. z Anną Lewandowską, i... niejako wbiła szpilę w Lionela Messiego, który - w przeciwieństwie do Roberta Lewandowskiego - tym razem nie wpisał się na listę strzelców, co kobieta dobitnie zaakcentowała. Materiał ten udostępniła u siebie "Lewa", więc trafił do znacznie szerszej, bo prawie 6-milionowej, publiczności. Zgrzyty między Lewandowskim a Messim. Teraz miłe przywitanie Pojedynek Roberta Lewandowskiego i Lionela Messiego był dodatkowym smaczkiem, dodającym pikanterii. Zwłaszcza, że obu piłkarzom nie zawsze było po drodze .
Przede wszystkim w 2021 roku, kiedy rywalizowali o Złotą Piłkę. Wygrał Argentyńczyk, a odbierając nagrodę, zwrócił się ze sceny do Polaka. "Robert, myślę, że zasłużyłeś na Złotą Piłkę w 2020 roku. Wszyscy wiemy, że ci się należała. Nie otrzymałeś jej tylko przez pandemię. Moim zdaniem powinieneś mieć to trofeum w domu" - mówił wówczas Leo. "Chciałbym, żeby to oświadczenie było szczere, a nie było tylko pustymi słowami" - komentował później "Lewy". Gdy te słowa wywołały burzę, znacznie złagodził przekaz. "Byłem bardzo szczęśliwy, gdy usłyszałem słowa Messiego. Szanuję i doceniam go ponad miarę" - zapewnił.
Tak czy inaczej, Leo miał poczuć się na tyle urażony pierwszą reakcją Lewandowskiego, że "odpłacił się" mu po meczu Polska - Argentyna (0:2) na mistrzostwach świata 2022 w Katarze, ignorując wyciągniętą przez Polaka rękę podaną po jednym z fauli. Jednak po ostatnim gwizdku sędziego obaj zawodnicy mieli okazję zamienić ze sobą kilka kurtuazyjnych zdań i atmosfera została oczyszczona. Teraz, przy okazji spotkania w amerykańskiej MLS, przywitali się na boisku, a wcześniej zobaczyli się w tunelu stadionu Soldier Field. Wideo dokumentujące spotkanie zamieszczono na profilu Chicago Fire.

