Słoweńcy do meczu przystępowali w bardzo dobrych nastrojach. Wcześniej po 3:0 rozbili Słowację i Szwecję i wspólnie z Czechami i Włochami przewodzili grupie A. Na drugim biegunie byli Grecy, którzy doznali porażek 1:3 z Czechami i 0:3 z zespołem Italii. Pilnie potrzebowali zatem wygranej, by przedłużyć swoje nadzieje na wyjście z grupy. I w poniedziałek zaskoczyli wszystkich. W pierwszym secie rozbili piąty zespół rankingu FIVB 25:18. Słoweńcy złapali później swój rytm i wygrali kolejną partę 25:19. Wydawało się, że brązowi medaliści tegorocznej Ligi Narodów zaliczyli drobny falstart i w kolejnej części spotkania będą wyraźnie górować nad rywalami. Nic bardziej mylnego.
Grecy w trzeciej odsłonie popisali się znakomitym finiszem, zdobywając cztery punkty z rzędu od stanu 21:23, a następnie gładko wygrali czwartego seta 25:19 i cały mecz 3:1. Porażka oznacza, że Słowenia znacząco ograniczyła swoje szanse na wygranie grupy, a co za tym idzie, teoretycznie łatwiejszą ścieżkę w fazie pucharowej. Straci też cenne punkty w rankingu FIVB i spadnie z piątego miejsca, które do tej pory zajmowała.