Do zdarzenia doszło 14 sierpnia, gdy Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak wdała się w sprzeczkę z kobietą na warszawskiej Białołęce. Według relacji RPD matka miała zachowywać się agresywnie wobec swojego czteroletniego dziecka, w tym szarpać je i na nie krzyczeć. Matka tłumaczyła, że jej reakcja była podyktowana wyłącznie chęcią ochrony dziecka przed niebezpieczeństwem. Podczas przesłuchania argumentowała, że szarpnęła czterolatka, ponieważ ten nagle wtargnął na jezdnię. Pierwsze czynności policji oraz sądu nie dały wówczas podstaw do natychmiastowego odebrania dzieci rodzinie, czego domagała się RPD. Próby nacisku i zaangażowanie policji Działania wokół rodziny nie zakończyły się jednak na pierwszej ocenie służb.
Monika Horna-Cieślak podejmowała kolejne próby przekonania wymiaru sprawiedliwości do swoich racji. W ramach prowadzonych czynności RPD uczestniczyła m.in. w spotkaniu na posterunku policji, w którym brał udział komendant stołeczny policji Krzysztof Ogroński. Ostatecznie funkcjonariusze podjęli decyzję o wydaniu rodzicom nakazu opuszczenia mieszkania oraz zakazu zbliżania się do ich dwojga dzieci. W efekcie tych ustaleń dzieci zostały przewiezione do domu dziecka, a sprawa trafiła do ponownej weryfikacji sądowej. Sąd podważa zasadność środków. Sprawa trafia do śledczych Zgodnie z obowiązującą procedurą zastosowanie tak drastycznego środka opiekuńczego musiało zostać poddane ocenie sądu.
Po przeanalizowaniu materiału dowodowego i wysłuchaniu wyjaśnień matki, sąd uznał podjęte przez służby kroki za zbyt radykalne i nakazał natychmiastowy powrót dzieci do domu rodzinnego. O rozpoczęciu postępowań poinformowała Prokuratura Krajowa we wpisie opublikowanym 25 września na X. "Do Prokuratury Krajowej wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez Rzecznika Praw Dziecka przestępstwa przekroczenia uprawnień (art. 231 § 1 k.k.) i fałszywego oskarżenia (art. 234 k.k.) w związku z interwencją dotyczącą rodziny z warszawskiej Białołęki." - czytamy w oświadczeniu. W środę Mariusz Błaszczak zamieścił we wpisie w mediach społecznościowych informację o podjęciu kroków zmierzających do pozbawienia Moniki Hornej-Cieślak sprawowanego urzędu.
"Rzecznik Praw Dziecka ma chronić dzieci przed krzywdą, a nie wykorzystywać autorytet swojego urzędu do wywierania nacisku na inne instytucje. Ta sprawa musi zostać dokładnie wyjaśniona. W naszej ocenie Monika Horna-Cieślak nie powinna dłużej pełnić funkcji." - napisał na X.


