Mężczyźni zatrzymani w sprawie potencjalnego aktu terroru przy bazie RAF Fairford to obywatele brytyjscy - poinformowała policja antyterrorystyczna CTP. Wcześniej liczne media informowały, że w organizację ataku zamieszany był Iran. Do incydentu nieopodal bazy doszło w niedzielę rano. Policja antyterrorystyczna przekazała, że zatrzymani za potencjalny akt terroru przy bazie RAF Fairford to brytyjscy obywatele. Mężczyzn aresztowano za przestępstwa związane z materiałami wybuchowymi oraz przygotowywaniem aktu terrorystycznego, a ich motywacje nie są na razie znane. Brytyjskie media informowały o podejrzeniach dotyczących zaangażowania Iranu w organizację ataku na bazę RAF, której używają wojska USA.
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii Policja antyterrorystyczna poinformowała, że mężczyźni zostali aresztowani w niedzielę rano. Około godz. 0:45 czasu lokalnego do służb wpłynęło zgłoszenie dotyczące "trzech podejrzanych pojazdów" zmierzających w kierunku RAF Fairford w Wielkiej Brytanii . W poniedziałek ujawniono, że wszyscy zatrzymani to obywatele brytyjscy i mieszkają na co dzień w Londynie . Są w wieku od 23 do 25 lat. Mężczyźni zostali zatrzymani pod zarzutem popełnienia przestępstw określonych w ustawie o materiałach wybuchowych. Zarzuca się im także przygotowywanie aktu terrorystycznego. Motywacje ich działań do tej pory pozostają nieznane. Udaremniono zamach na bazę RAF.
Zatrzymani to Brytyjczycy Śledztwo w sprawie niedzielnego incydentu nadal trwa. Zaangażowano w nie liczne zasoby, w tym wojsko. "Specjalnie przeszkoleni śledczy CTP badali miejsce przez całą noc i prowadzili szereg działań, które doprowadziły do powstania wielu nowych ścieżek dochodzenia" - czytamy w komunikacie policji. Funkcjonariusze zauważyli, że działania prowadzone na miejscu mogą powodować zakłócenia oraz budzić niepokój wśród lokalnej społeczności. "Prosimy o cierpliwość, ponieważ nasza praca trwa" - napisali. Poważny incydent przy bazie RAF. Pytania o "kontekst geopolityczny" Vicki Evans, krajowa koordynatorka ds. przeciwdziałania terroryzmowi, próbowała uspokoić mieszkańców.
"Nasze działania służą bezpieczeństwu narodowemu, a przede wszystkim - ich własnemu bezpieczeństwu" - oświadczyła. Podkreśliła przy tym, że prowadzona operacja jest "niezwykle złożona" i "szeroko zakrojona". "Zaangażowane są lokalne i krajowe służby policyjne, Ministerstwo Obrony oraz lokalne agencje, które współpracują, aby posunąć śledztwo do przodu i wspierać społeczność" - wyjaśniła Evans. Podziękowała przy tym funkcjonariuszom, "którzy jako pierwsi przybyli na miejsce, nie wiedząc, z czym mogą się zmierzyć". "Mam pełną świadomość licznych spekulacji na temat motywów tego zdarzenia oraz pojawiających się pytań o kontekst geopolityczny.
Proszę jednak, aby w tej chwili umożliwić zespołowi ds. zwalczania terroryzmu (CTP) spokojną i rzetelną pracę" - napisała. Fakt, że zdarzenie było "bardzo niepokojące" dla lokalnych mieszkańców, podkreślił w niedzielę premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham . Według informacji "The Guardian" ewakuowanych zostało 85 gospodarstw domowych. Osoby te spędziły noc w ośrodku w Cirencester. Próba zamachu na bazę RAF. Podejrzenia padły na Iran W niedzielę liczne brytyjskie media - w tym m.in. "Daily Telegraph" czy "The Times" - podały, że zdaniem śledczych najbardziej prawdopodobna hipoteza mówi, iż w organizację ataku zaangażowany był Iran . RAF Fairford jest brytyjską bazą 501.
Skrzydła Wsparcia Bojowego, jednostki administracyjnego wsparcia sił powietrznych USA. Amerykańskie lotnictwo używa jej do ataków na irańskie wyrzutnie rakietowe, wykorzystywane do ostrzału statków w cieśninie Ormuz. Jeszcze w lipcu Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) poinformował, że wie o wykorzystywaniu bazy przez amerykańskie bombowce. "Każda baza używana do agresji przeciwko terytorium Iranu jest dla naszych sił uzasadnionym celem" - ostrzeżono wówczas.
Brytyjski minister obrony Wes Streeting powiedział w poniedziałek stacji Sky News, że rząd zdaje sobie sprawę z tego, iż brytyjskie bazy wojskowe są potencjalnym celem dla terrorystów. - Wiemy, że są ludzie, popierani przez państwa, terroryści, którzy chcieliby wyrządzić temu krajowi krzywdę. Wiemy to, bo nam to powiedzieli, nie wypierali się tego - stwierdził. Do incydentu odniósł się także prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, który stwierdził, że aresztowani mężczyźni "zamierzali wyrządzić poważne szkody" siłom amerykańskim. Źródła: BBC, CNN, Daily Mail, Sky News, "The Guardian"

