Wojciech Szczęsny - pomimo pewnych wątpliwości - pozostał w FC Barcelonie na jeszcze jeden sezon. Długo wydawało się, że były reprezentant Polski nadal będzie zmiennikiem Joana Garcii. Sytuacja zmieniła się jednak, gdy rzeczywiście stał się potrzebny. Przed tygodniem w meczu z Racingiem Santander pierwszy golkiper nabawił się bowiem kontuzji i w przerwie na boisko wszedł właśnie Szczęsny, który mocno skomplikował swoją sytuację. Szczęsny dopiero trzecim bramkarzem Barcelony. Hiszpanie piszą wprost Polski bramkarz popełnił bowiem kuriozalny błąd, który kosztował FC Barcelonę utratę gola. Co prawda nie miało to większego wpływu na wynik, bo jego zespół wygrał aż 7:2, ale pewien niesmak pozostał.
Choć trener Hansi Flick początkowo stanął w obronie Szczęsnego, to już w następnym meczu z Sevillą (3:1) postawił nie na niego, a na sprowadzonego latem Dominika Livakovicia. W tej sytuacji wydaje się, że to Chorwat stał się drugim bramkarzem FC Barcelony, a Szczęsnego zdegradowano do zaledwie trzeciego w kolejce. Kwestia ta zaintrygowała już hiszpańskie media. Kataloński "Sport" w tytule swojego artykułu określi sytuację Szczęsnego jako "nietypową". Podkreślał bowiem, że w ostatnich latach trzecim bramkarzem FC Barcelony z reguły był zawodnik bardzo młody, często łączący tę rolę z grą w klubowych rezerwach. Teraz również dziennikarze spodziewali się pozycja numer 3 przypadnie Ikerowi Rodriguezowi lub Ederowi Allerowi.
"Sport" przyjrzał się również, jak do obsady pozycji trzeciego bramkarza podchodzą inne wielkie europejskie kluby. I okazuje się, że 36-letni Szczęsny nie jest jedynym doświadczonym graczem, występującym w takiej roli. W Manchesterze City kimś takim jest 34-letni Marcus Bettinelli, w Bayernie Monachium - 35-letni Sven Ulreich, a w Borussii Dortmund - 33-letni Patrick Drewes. Z kolei obaj zmiennicy Josepa Martineza w Interze Mediolan - Ivan Provedel i Raffaele Di Gennaro - mają po 32 lata. Sęk w tym, że żaden z tych bramkarzy nigdy nie miał takiej renomy jak Szczęsny.


