Ogólne · Sport

Fińskie rodzeństwo na medal! Bracia Marttila napisali historię

Opublikowano: 27.09.2026, 14:35 Autor: Edyta Kowalczyk Źródło: Onet Sport

Zdjęcie do aktualności: Fińskie rodzeństwo na medal! Bracia Marttila napisali historię

To bułgarscy bracia Aleksandar i Simeon Nikołow mieli być gwiazdami tegorocznych mistrzostw Europy. Tymczasem przedwcześnie skończyli swoje zmagania na 1/8 finału. Finowie są jedynymi gospodarzami kończącego się turnieju, którzy zakończyli turniej na podium.…

Nigdy nie stali na podium imprezy rangi mistrzowskiej i nie grali w igrzyskach olimpijskich. Jednak w sobotę w Mediolanie reprezentacja Finlandii napisała swoją wyjątkową historię. 19 lat po tym, jak po raz ostatni znaleźli się w najlepszej czwórce mistrzostw Europy, ale skończyli poza podium, dopięli wreszcie swego. Fińscy siatkarze wywalczyli brązowe medale w czempionacie Starego Kontynentu, w decydującym meczu pokonując zdecydowanie bardziej doświadczony, ale też starszy od nich zespół ze Słowenii 3:0. Młoda i niezwykle ambitna drużyna trenera Olliego Kunnariego, którego polscy kibice mogą pamiętać z występów w Indykpolu AZS Olsztyn, grała w tym turnieju bez kompleksów, pewnie i nie klękając przed żadnym rywalem.

W ćwierćfinale wyeliminowała Włochów, będąc sprawcą największej klęski aktualnych mistrzów świata w ostatnich latach. Choć gwiazdami tego turnieju mieli być bułgarscy bracia Nikołow z kadrą srebrnych medalistów mundialu, to teraz oczy wszystkich zwrócone są na inne siatkarskie rodzeństwo. To bracia Luka i Nooa Marttila. Tata był ich pierwszym trenerem. Siatkówka była obecna od zawsze — Na pewno nie będziemy tak sławni jak oni, ale... Może teraz przynajmniej niektórzy ludzie będą już nas kojarzyć — mówi Nooa Marttila, gdy pytamy go o nawiązania do bułgarskiego rodzeństwa. O ile bracia Nikołow stanowią duet na różnych pozycjach: rozegraniu i ataku, to 23-letni Luka i o dwa lata młodszy Nooa są przyjmującymi.

Mają jeszcze trzeciego brata: 17-letniego Eemiego, który także gra na tej pozycji. Ich pierwsze wspomnienia z dzieciństwa związane są z siatkówką, głównie dzięki ojcu: Antti-Jussiemu Martiil, który w młodości był sportowcem, ale przez kontuzję musiał przerwać karierę. — Tata był naszym pierwszym trenerem przez około 10 lat. Jako dzieci graliśmy wszyscy razem na prowizorycznie ustawionym boisku na podwórku — wspomina Luka. Kiedy jego młodszego brata pytamy o ich charaktery, ten rezolutnie odpowiada, że znacznie się od siebie różnią. — Nooa jest takim lodowato spokojnym gościem, a ja bardziej pokazuję emocje — mówi Luka z błyskiem w oku. A jego brat ze spokojem dodaje: — Myślę, że mamy podobne podejście do życia i sportu.

Mogę zawsze z nim porozmawiać i podzielić się swoimi odczuciami — mówi Luka. W dzieciństwie mocno rywalizowali ze sobą i sporo się kłócili, ale dziś obaj doceniają, że mogą wspólnie świętować sukcesy. — Jestem z niego bardzo dumny. Był dzisiaj tutaj najlepszym zawodnikiem. To niesamowite. Teraz wracamy razem do domu z medalami — mówi Luka. Obaj byli głównymi armatami fińskiej drużyny. Luka zdobył w meczu o brąz 17 punktów, zaś Nooa o dwa więcej. Grał w klubie z Drzyzgą. Tak mówią o Leonie i Semeniuku Obaj swoje pierwsze siatkarskie kroki stawiali w Finlandii, ale dziś — jak większość tamtejszych zawodników — wiedzą, że tylko wyjazd do ligi zagranicznej zapewni im odpowiedni rozwój.

Dlatego Nooa wkrótce rozpocznie swój trzeci sezon w lidze francuskiej i drugi w Arago de Sete. Z kolei Luka był w ostatnim sezonie klubowym kolegą Fabiana Drzyzgi w Fenerbahce Stambuł, a teraz przenosi się do Gebze Belediyesi. Obaj nie ukrywają, że polscy zawodnicy robią na nich duże wrażenie i chcieliby kiedyś trafić z nimi do jednej drużyny. — W poprzednim sezonie grałem z Fabianem, ale w przyszłości chciałbym móc spotkać się w jednej drużynie z Kamilem Semeniukiem. Wiem, że bardziej oczywistym wyborem byłby Wilfredo Leon, ale stawiam na Semeniuka. Jest znakomitym przyjmującym i wydaje mi się też fajnym gościem — mówi Luka. — A ja wybieram Wilfredo. Jest najlepszym siatkarzem na świecie.

Jeżeli kiedyś trafiłbym do jednego zespołu z Polakiem, oznaczałoby to, że gram w naprawdę świetnej drużynie. Występy w waszej lidze? Chciałbym w niej zagrać — dodaje Nooa. Przed mistrzostwami Europy bracia Marttila mieli też okazję do konfrontacji z Biało-Czerwonymi podczas towarzyskiego meczu w Gdańsku, ale przegrali z Polakami 0:3 oraz dodatkową partię.— Bardzo podobała mi się atmosfera w Polsce. Wasza publiczność jest niesamowita, choć nam wtedy najlepiej nie poszło — wspomina Luka. W przyszłym roku razem z całą kadrą znów będzie gościł w Polsce na mistrzostwach świata, które 12 lat temu przyciągnęły rzesze fińskich kibiców. Utarli nosa faworytom.

Czują się jak gwiazdy Dla obecnej kadry Finlandii już ubiegłoroczny mundial był zapowiedzią tego, że mogą nadepnąć na odcisk faworyzowanym zespołom. W fazie grupowej sprawili bowiem dużą niespodziankę, pokonując Francuzów, którzy jako dwukrotni mistrzowie olimpijscy nie wyszli wtedy z grupy. W tegorocznych mistrzostwach Europy awansowali do fazy pucharowej z drugiego miejsca, a w 1/8 finału dopiero w tie-breaku rozstrzygnęli swój mecz z Grecją. Później raz po raz sprawiali potężne niespodzianki. Zaczęło się od wyeliminowania Włochów w ćwierćfinale po tie-breaku, w którym Finowie przegrywali już trzema punktami, by ostatecznie triumfować.

W półfinale nie dali rady Francuzom, ale mecz o brąz był całkowitą dominacją młodej fińskiej drużyny nad doświadczonymi Słoweńcami (3:0). — Byliśmy bardzo rozczarowani po wczorajszej przegranej, ale wiedzieliśmy, że wciąż mamy szansę przejść do historii fińskiej siatkówki i zdobyć pierwszy medal dla naszego kraju. To była jedyna rzecz, o której myśleliśmy. Nie miało znaczenia, w jaki sposób wygramy — najważniejsze było samo zwycięstwo. Mogę przyznać, że bardzo zależało mi na wygraniu każdej kolejnej akcji. Nie było nam łatwo, gdy rywale za każdym razem wracali do gry i stawiali coraz większy opór. Jednak w chwili, gdy zdobyliśmy ostatni punkt, poczuliśmy niesamowitą ulgę — mówi Nooa.

Finowie przyznają, że siatkówka wciąż ustępuje popularnością większości dyscyplin, ale ich sukces z Mediolanu odbije się zdecydowanie szerszym echem niż dwa triumfy w Lidze Europejskiej (2025, 2026), która jest zapleczem dla rywalizacji najlepszych ekip. Zresztą od przyszłego sezonu fińscy siatkarze będą też grać w Lidze Narodów. — Nigdy wcześniej nie udzieliłem tylu wywiadów co po zdobyciu medalu w Mediolanie. Więcej autografów rozdałem tylko w ubiegłym roku podczas mundialu na Filipinach, bo tamtejsi kibice są szaleni na punkcie siatkówki. Teraz czuję się jak gwiazda, ale w naszym kraju kibice też żyli tym, co działo się podczas mistrzostw Europy. Stworzyli nam niesamowitą atmosferę, gdy rozgrywaliśmy fazę grupową w Tampere.

Na pewno cały kraj jest za nami i w przyszłości też tak będzie — mówi Nooa.

Zdjęcie do aktualności: Fińskie rodzeństwo na medal! Bracia Marttila napisali historię
Zdjęcie do aktualności: Fińskie rodzeństwo na medal! Bracia Marttila napisali historię

Materiały audio

Wiadomości ogólne pochodzą z zewnętrznych serwisów informacyjnych i są publikowane jako podstrony portalu zgodnie z ustawieniami/licencją źródła.

Otwórz oryginał w źródle

Wróć: Wiadomości z Polski

Pozdrowienia od słuchaczy

Brak pozdrowień na pasku.