Atak Rosji na pociąg na granicy ukraińsko-polskiej miał na celu zastraszenie państw zachodnich - stwierdziła wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Kaja Kallas. Minister spraw zagranicznych Francji Jean-Noël Barrot dodał z kolei, że zachowanie Kremla miało "podzielić Europejczyków". Wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej Kaja Kallas, komentując w poniedziałek atak na pociąg dyplomatyczny, którym podróżował m.in. były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, stwierdziła, że miał on celu "wystraszenie krajów zachodnich wspierających Ukrainę". - Myślę, że powinniśmy działać odwrotnie.
Powinniśmy pokazać, że jesteśmy z Ukrainą i że się jej (Rosji - red.) nie boimy - powiedziała dziennikarzom w Rovaniemi w Finlandii, gdzie uczestniczyła w szczycie poświęconym strategii arktycznej. Podczas szczytu głos na temat rosyjskiego ataku zabrał też minister spraw zagranicznych Francji Jean-Noël Barrot. Ocenił on, że zdarzenie miało na celu "zastraszenie i podzielenie Europejczyków". Przypomnijmy, że - jak informował w niedzielę "Der Spiegel" - były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson został ewakuowany z pociągu w pobliżu granicy Ukrainy z Polską. Na pokładzie znajdował się także m.in. doradca kanclerza Niemiec Friedricha Merza Günter Sautter. Wkrótce więcej informacji.

