W Zielonej Górze obradowano nad wsparciem Falubazu. — Nikt nie wskoczy do basenu, nie sprawdzając, czy w ogóle jest tam woda. Jest to wyciągnięcie ręki do klubu i pokazanie, że miasto jest gotowe, żeby pomóc rozwiązać problem finansowy. To pierwszy krok. Drugim będzie walne zgromadzenie i podjęcie uchwały wyrażającej zgodę na sprzedaż akcji przez stowarzyszenie i przez jednego mniejszego akcjonariusza. Wtedy nowy sponsor będzie już wiedział, że ma zielone światło — przekazał w rozmowie z Radiem Zielona Góra Adam Urbaniak, przewodniczący rady miasta. Żużel.
Firma Boll postawiła konkretny warunek Chodzi o sponsora i właściciela w jednym — o firmę Boll. — Jeśli chodzi o kwestie sponsorskie, to jesteśmy umówieni tak, że nie będzie to sponsoring tytularny, tylko osoba po prostu chce być właścicielem i zarządzać klubem, bo się na tym zna. Jestem o tym święcie przekonany. To nie tylko kontakty z zawodnikami, ale też z tunerami, toromistrzami, trenerami, managerami. Użyłem tego argumentu, żeby nie patrzeć na sytuację jako bezsensowne dolewanie z budżetu pieniędzy miejskich, lecz jako wsparcie pomysłu na nowe otwarcie dla Falubazu — dodał.
Urbaniak nie ukrywa, że to nie jest koniec "czarnych chmur" nad klubem z Zielonej Góry. — Dwa miliony nie zapełnia całego długu (wynosi około cztery miliony złotych — dop. red.). Nowego właściciela nie będzie w klubie, jeśli będzie zadłużenie. To jego warunek, który rozumiem. W związku z tym klub resztę bierze na siebie — powiedział polityk. Na pewno wielkim zainteresowaniem kibiców cieszyć się będzie rywalizacja w pierwszej fazie play-down z Gezet Stalą Gorzów. — Liczymy na mecz derbowy. Miejmy nadzieję, że kolejnych spotkań już nie będzie. Do tego pewne planowane rozliczenia z Ekstraligą. Wierzę, że to wszystko pozwoli dać na tyle bezpieczną poduszkę dla nowego właściciela, że się zaangazuje — podsumował Urbaniak.
Przeczytaj również: Były prezes Stali Rzeszów nie wytrzymał. Mocne zarzuty w stronę nowych działaczy