Legia Warszawa radzi sobie w tym sezonie znacznie lepiej niż przez większość poprzedniego. Po ośmiu kolejkach zajmują trzecie miejsce w tabeli z dorobkiem 16 pkt i są jedyną drużyną, która nie przegrała jeszcze ani razu (4 zwycięstwa, 4 remisy). Nie obyło się bez zmian kadrowych, zarówno jeśli chodzi o przyjścia, jak i o odejścia. Lista tych drugich mogła być jeszcze dłuższa, ale interweniował sam trener Marek Papszun. Kapustka i Augustyniak zostali w Legii. Trener tego chciał Chodzi o Bartosza Kapustkę i Rafała Augustyniaka. Obaj mogli odejść z klubu, jako że wygasały ich umowy. Zostały jednak przedłużone: z Kapustką do czerwca 2028 roku, a z Augustyniakiem do czerwca 2027 roku. Zdanie Marka Papszuna było tu bardzo istotne.
Widać to zresztą po bieżących rozgrywkach, obaj zawodnicy są kluczowi dla trenera, który publicznie ich chwalił. W rozmowie z Romanem Kołtoniem na na kanale Prawda Futbolu na YouTube głos w tej sprawie zabrał Fredi Bobić. Dyrektor sportowy Legii skarcił... trenera. Za jedną rzecz. Marek Papszun mówi za dużo i chce za szybko? Zaskakujące słowa Bobicia - Trener nie musiał walczyć, to była jego prośba, która nie wzbudziła wielkiej polemiki. Jedno chciałbym zaznaczyć. Marek za dużo mówi publicznie o takich sprawach, bo konstrukcja kadry to przede wszystkim zadanie dyrektora sportowego, a nie trenera. Widać, że Papszun ceni Augustyniaka i Kapustkę, ale przecież ja nie jestem ich wrogiem.
Tyle że miałem krytyczne spojrzenie właśnie na tych piłkarzy, jeśli chodzi o poprzedni sezon. W końcu obaj są liderami. Tymczasem nie byli tymi liderami w kilku sytuacjach, gdy naprawdę tego potrzebowaliśmy. Co nie znaczy, że nie widziałem ich postępu już pod wodzą Marka - powiedział Bobić, cytowany przez portal legia.net. Niemiec podkreślił także, że na rewolucyjne zmiany potrzeba czasu i trener Papszun na pewno to wie. - Czy trener chciał dać sygnał kibicom w sprawie Augustyniaka i Kapustki? Rozumiem wiele, ale czasami lepiej milczeć. Zawsze powtarzam, że pracujemy dla klubu. To klub jest absolutnie na pierwszym miejscu. I dotyczy to wszystkich. I mojej osoby, i Marka Papszuna, i każdego innego pracownika. Być może inaczej jest w Częstochowie.
Przecież Marek Papszun zdaje sobie sprawę, że potrzebujemy 2-3 okien transferowych, aby przebudować kadrę. W letnim oknie transferowym udało nam się naprawdę dużo - dodał Bobić.


