W trakcie ataków Rosji na Ukrainę polskie wojsko poderwało myśliwce, a służby ostrzegały przed zagrożeniem mieszkańców regionów przygranicznych. Jeden z rosyjskich dronów uderzył w pociąg relacji Kijów-Warszawa przed granicą z Polską, inny w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin.
W związku z tymi wydarzeniami Donald Tusk zdecydował o zwołaniu specjalnej odprawy. W naradzie w siedzibie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa wezmą udział szefowie MON, MSWiA i służb - przekazał rzecznik rządu w mediach społecznościowych.
DLA CIEBIEPolskie miasto zachwyca. Ma nawet Krzywą Wieżę Drony przy granicy z Polską. Generał: wojsko ma związane ręceAlarm w woj. lubelskim
W niedzielę po godz. 4 Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych informowało o operowaniu polskiego lotnictwa wojskowego w przestrzeni powietrznej RP. Powodem była aktywność odrzutowych bezzałogowych statków powietrznych Federacji Rosyjskiej, które wykonywały uderzenia na terytorium Ukrainy. Przed godz. 10 dowództwo przekazało, że operowanie myśliwców zakończono, a naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej nie stwierdzono.
Rzecznik prasowy DORSZ ppłk Jacek Goryszewski, pytany o skalę ryzyka przy granicy, wskazał na niewielką odległość niektórych celów ataków. - Zagrożenie było realne i bliskie - przyznał.
Do mieszkańców sześciu powiatów w woj. lubelskim przez kilkadziesiąt minut kierowano też ostrzeżenie przed zagrożeniem atakiem z powietrza, a na miejscu uruchomiono syreny alarmowe.
oprac. Sara Bounaoui Dziennikarka Wiadomości WP Dziennikarka Wiadomości WPSara Bounaoui Dziennikarka Wiadomości WPDziennikarka Wirtualnej Polski od 2022 roku. Doświadczenie w świecie mediów zbiera nieprzerwanie od 2014 roku. Swoje horyzonty poszerzała na studiach dziennikarskich oraz politologii.