W czwartek 31-letni obywatel Ukrainy, Ihor M., zaatakował nożem pięć osób przebywających w klasztorze w Jarosławiu. W wyniku ataku jedna osoba zmarła. Prokuratura postawiła mężczyźnie zarzuty zabójstwa, usiłowania zabójstwa oraz spowodowania ciężkich obrażeń ciała. Według opinii biegłych Ihor M. cierpi na ostre zaburzenia psychotyczne, co obecnie uniemożliwia jego przesłuchanie. Wasyl Bodnar w rozmowie z TVN24 stanowczo zaprzeczył informacjom pojawiającym się w mediach, jakoby Ihor M. był żołnierzem ukraińskiej armii. Ambasador powołał się na dane uzyskane od matki podejrzanego, która zapewniła, że jej syn nigdy nie służył w wojsku. Kreml nie ma skąd brać na wojnę.
"Mobilizacja podatkowa" może pogrążyć Rosjan Współpraca polsko-ukraińska w sprawie ataku Ambasador Ukrainy zapewnił, że władze ukraińskie są gotowe do współpracy z polskimi organami ścigania w tej sprawie. Podkreślił, że polska policja i służby w Ukrainie utrzymują kontakt. Bodnar zaznaczył, że konsul pozostaje w stałym kontakcie z matką Ihora M. Atak nożownika w klasztorze. Prokuratura ma już zarzuty dla napastnika Matka podejrzanego przekazała, że podczas jej wizyty u syna w Niemczech zauważyła u niego pewne oznaki nadmiernej emocjonalności, jednak nie były one wówczas postrzegane jako objawy choroby psychicznej. Ambasador dodał, że według relacji matki, nie dostrzegała ona wcześniej poważniejszych problemów zdrowotnych u syna.
Atak nożownika w klasztorze. Wiemy, dlaczego 31-latek trafił do Jarosławia Wasyl Bodnar wyraził głęboki żal z powodu tragicznych wydarzeń w Jarosławiu. Ambasador podkreślił, że tego typu incydenty mają wpływ na postrzeganie Ukraińców w Polsce i przeprosił wszystkich poszkodowanych oraz opinię publiczną za zaistniałą sytuację.