Najważniejsze informacje:
- Sprawcy mieli dostać się do galerii przez dach, po wycięciu otworu, a potem zejść do środka po drabinie i linie.
- Areszt wobec podejrzanych był przedłużany; prokuratura wskazuje m.in. na ryzyko ucieczki i matactwa.
- Postępowanie trwa; śledczy czekają na opinie z badań DNA i daktyloskopii oraz sprawdzają możliwą recydywę.
Do włamania doszło w nocy 8 kwietnia 2026 r. Podejrzani mieli wejść na dach galerii w Nowym Dworze Mazowieckim, wyciąć w nim otwór, a następnie dostać się do wnętrza obiektu przy użyciu drabiny i liny. Z salonu jubilerskiego zniknęła biżuteria o łącznej wartości blisko 400 tys. zł, a sprawcy mieli uciec tą samą drogą.
DLA CIEBIEZrobiłam w tamtym roku na andrzejki. Koleżanki pokłóciły się o ostatni kawałek Wizytacja na dachu teatru. Ministra w obcasach na rusztowaniu i rażące naruszenie BHPPodejrzani nie przyznają się do włamania
Śledczy ustalili tożsamość trzech osób dzięki analizie nagrań z monitoringu oraz odtworzeniu drogi ucieczki. Wobec wszystkich trzech podejrzanych zastosowano tymczasowe aresztowanie, które później przedłużano.
Jak relacjonuje prokurator Marzena Kiełek - Łopińska rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa - Praga, jeden z podejrzanych przyznał się jedynie do posiadania zabronionych substancji, natomiast nie przyznał się do kradzieży z włamaniem i odmówił składania wyjaśnień w tym zakresie. Decyzją Sądu Rejonowego w Nowym Dworze Mazowieckim trafił do aresztu na trzy miesiące, a potem sąd uwzględnił wniosek o przedłużenie izolacji na kolejne trzy miesiące.
Dwaj pozostali podejrzani również nie przyznali się do zarzucanych czynów i odmówili składania wyjaśnień. W jednym przypadku sąd zastosował areszt na trzy miesiące i następnie przedłużył go o kolejne trzy miesiące. W drugim, po zatrzymaniu podejrzanego, wykonano wcześniej wydane postanowienie o areszcie na miesiąc, a później sąd uwzględnił wniosek prokuratora o przedłużenie na dalsze trzy miesiące.
Bójka na siekiery i kije w Koninie. Są zatrzymaniaŚledczy czekają na opinie biegłych
Prokuratura uzasadniała areszt obawą matactwa procesowego oraz ryzykiem ucieczki lub ukrywania się podejrzanych.
Śledczy wciąż czekają na opinie biegłych z badań DNA i daktyloskopii z Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Stołecznej Policji oraz weryfikują, czy podejrzani działali w warunkach recydywy. Za zarzucane czyny grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności.
oprac. Sara Bounaoui Dziennikarka Wiadomości WP Dziennikarka Wiadomości WPSara Bounaoui Dziennikarka Wiadomości WPDziennikarka Wirtualnej Polski od 2022 roku. Doświadczenie w świecie mediów zbiera nieprzerwanie od 2014 roku. Swoje horyzonty poszerzała na studiach dziennikarskich oraz politologii.