Najważniejsze informacje
- Odtajnienie ponad 900-stronicowego aneksu zostało wstrzymane z powodu zapowiedzianego braku kontrasygnaty premiera.
- Kancelaria Prezydenta nie traktuje obecnie tej sprawy priorytetowo, choć sam prezydent podtrzymuje wolę publikacji dokumentu.
- Od lat aneks pozostawał tajny decyzją kolejnych prezydentów, w tym Lecha Kaczyńskiego, który krytykował jego wartość merytoryczną.
DLA CIEBIE30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
Losy publikacji słynnego aneksu do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych wydają się przesądzone na co najmniej kilkanaście miesięcy.
Z informacji płynących z otoczenia głowy państwa wynika, że temat publikacji dokumentu nie jest obecnie traktowany priorytetowo ze względów prawnych i politycznych. Główną przeszkodą dla prezydenta Karola Nawrockiego ma być brak kontrasygnaty premiera. Zgodnie z konstytucją w tym przypadku wymaga się podpisu szefa rządu, a Donald Tusk zapowiedział, że go nie złoży.
Dodatkowo sprawy nie ułatwia postawa marszałków Sejmu i Senatu, którzy wciąż nie zaopiniowali dokumentu.
Kancelaria Prezydenta i koalicja komentują impas ws. aneksu
Przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego podkreślają, że zrobili wszystko, co do nich należało.
– Po stronie Kancelarii Prezydenta zostały zrealizowane wszystkie niezbędne działania – powiedział w rozmowie z Radiem Zet Adam Andruszkiewicz, zastępca szefa prezydenckiej kancelarii. Polityk zaznaczył, że prezydent nadal chce ujawnienia dokumentu, jednak zapowiedź premiera znacząco utrudnia realizację tych planów.
Zupełnie inaczej sprawę widzi strona rządowa, według której procedura jest już całkowicie zamknięta.
– Zgodnie z obowiązującym prawem tematu już nie ma. Prezydent teraz nic nie może zrobić - stwierdził Dariusz Wieczorek, szef sejmowej komisji do spraw służb specjalnych.
Dodał on, że odnoszenie się do informacji zebranych przez służby kilkadziesiąt lat temu nie ma już sensu, zwłaszcza że w aktach mogły pojawiać się stwierdzenia niezgodne z prawdą.
Zastrzeżenia Lecha Kaczyńskiego
Mimo nacisków ze strony prawicy, żaden z dotychczasowych prezydentów nie zdecydował się na opublikowanie liczącego ponad 900 stron aneksu. Głównym orędownikiem jego odtajnienia był niedawny szef BBN Sławomir Cenckiewicz. Przeciwnicy takiego kroku przypominają jednak o konieczności ochrony tożsamości funkcjonariuszy i mechanizmów działania operacyjnego.
Do upublicznienia akt nie dopuścił m.in. Lech Kaczyński, argumentując to nagromadzeniem w raporcie elementów publicystyki i słabo udokumentowanych tez.
Aneks do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych, stworzony w 2007 r. przez Antoniego Macierewicza, od lat budzi emocje. Zawiera on nieznane wcześniej fakty dotyczące mafii paliwowej, w której kluczową rolę mieli odgrywać żołnierze i tajni współpracownicy wojskowych służb specjalnych PRL-u. Dokument porusza także kwestie handlu bronią, tworzenia mediów oraz inwigilacji polityków i Kościoła.
oprac. Maciej Zubel Dziennikarz Wirtualnej Polski Dziennikarz Wirtualnej PolskiMaciej Zubel Dziennikarz Wirtualnej PolskiRedaktor WP Wiadomości. W mediach od 2015 roku. Zaczynał w Polskiej Agencji Prasowej, później związany z "Faktami" TVN. Z wykształcenia politolog.