Andrzej Poczobut przekroczył we wtorek przed południem granicę z Białorusią i kieruje się w stronę Grodna - poinformował dziennikarz Gazety Wyborczej Bartosz Wieliński. Informację o przekroczeniu granicy potwierdziła PAP, powołując się na źródła zbliżone do polskich służb. Według informacji przekazanych przez Wielińskiego, Poczobut zamierza spotkać się z rodziną i współpracownikami ze Związku Polaków na Białorusi, a jego wyjazd ma trwać tydzień. Andrzej Poczobut wrócił na Białoruś. Ci ludzie potrzebują mojej obecności Andrzej Poczobut przebywał w Polsce od końca kwietnia, kiedy po ponad pięciu latach został zwolniony z białoruskiego więzienia. Przebywał w nim od marca 2021 r.
W lutym 2023 r. został skazany na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za wzniecanie nienawiści oraz wzywanie do działań przeciwko bezpieczeństwu państwa. Białoruski Sąd Najwyższy odrzucił apelację od wyroku. Dziennikarz przebywał w kolonii karnej w Nowopołocku. Po zwolnieniu Poczobut wielokrotnie deklarował, że chce wrócić na Białoruś. Bezpośrednio po uwolnieniu mówił, że przed powrotem chce mieć pewność, że jego stan zdrowia jest dobry . Później deklarował, że we wrześniu wróci do kraju, mimo świadomości konsekwencji , jakie mogą go za to spotkać. ZOBACZ: Gość Niedzielny uznany za ekstremistyczny. Decyzja sądu na Białorusi - Jadę wspierać działalność Związku Polaków na Białorusi.
Ci ludzie potrzebują mojej obecności , kiedy rozmawiamy, to pytają, kiedy już przyjadę - powiedział pod koniec sierpnia podczas spotkania Campus Polska Przyszłości w Olsztynie. Podkreślał, że leżące przy granicy z Polską Grodno jest jego domem , a jego działania wynikają z potrzeby wspierania mieszkających tam Polaków. Zaznaczał, że mimo represji Związek Polaków na Białorusi nadal działa i że jego obecność jest tam potrzebna. Swój powrót deklarował także m.in. już w maju w rozmowie z Piotrem Witwickim. - Mój powrót na Białoruś wzmocni przekaz polskiej mniejszości , doda ludziom otuchy - powiedział Poczobut w specjalnym wydaniu Politycznego WF-u z gościem .
W jego ocenie nie jest przesądzone, że ponownie zostanie wówczas zatrzymany , bo jego sytuacja jest inna niż innych więźniów politycznych. Poczobut spełnił swoją deklarację. Nie można po prostu nagle zejść z drogi Odnosząc się do reżimu Alaksandra Łukaszenki i sytuacji polskiej mniejszości na Białorusi , stwierdził że przetrwała ona czasy Stalina, więc jest w stanie przetrwać i obecne. - Bez wątpienia dzisiaj na Białorusi panuje strach. Ludzie nie są gotowi podzielić się swoimi przemyśleniami na tematy polityczne i to nie jest normalne. Sedno sprawy jest jednak takie, że sytuacja się zmienia. Jak pokazuje historia, nie ma nic trwałego. Świat się zmienia, Białoruś będzie się zmieniała i będą się zmieniały nastroje społeczne - podkreślił.
ZOBACZ: Coś niepokojącego dzieje się na Białorusi. Łukaszenka potajemnie tworzy bazę DNA Deklarował też, że o swoim powrocie rozmawiał z rodziną. - Oni rozumieją mnie, że tyle lat włożyłem w Związek Polaków, w mniejszość polską. Rozumieją, że nie można po prostu nagle zejść z drogi, którą się szło przez tyle lat, w którą włożyło się tyle wysiłku. Nie można stwierdzić, że mnie to nie obchodzi, radźcie sobie teraz sami, mam życie osobiste i tym się będę zajmował - podsumował. Organizacje praw człowieka uznały Poczobuta za więźnia politycznego . Polskie władze domagały się uwolnienia Poczobuta i oczyszczenia go z politycznie motywowanych, nieprawdziwych zarzutów. Wielokrotnie podejmowane były próby uwolnienia dziennikarza.
Poczobut jest laureatem m.in. najwyższego polskiego odznaczenia państwowego - Orderu Orła Białego - i przyznawanej przez Parlament Europejski Nagrody im. Sacharowa za wolność myśli.
