Roman Giertych, który jest również posłem i wiceszefem klubu Koalicji Obywatelskiej, oraz adwokat Jacek Dubois występują jako obrońcy prezesa giełdy kryptowalut. Przypomnijmy, że Giertych nie jest posłem zawodowym i prowadzi kancelarię adwokacką. Wiceszef klubo KO zwrócił jednak uwagę w TVP Info, że jego działania w tej sprawie "mają charakter społeczny", co oznacza, że nie bierze pieniędzy od Przemysława Krala i pracuje pro bono. Roman Giertych o obronie Krala: Idealna zbieżność interesów - Nie ma żadnego konfliktu interesów. Jest idealna zbieżność interesów. Adwokat nie może nikomu odmówić pomocy prawnej - a do mnie pan Kral się zwrócił - chyba że ma poważny powód. W tej sprawie przeanalizowałem wszystko bardzo dokładnie.
Mam bardzo poważny powód, by tę sprawę prowadzić. Ten powód to prawda o całej tej aferze i interes osób pokrzywdzonych, a więc zwrot pieniędzy dla tych, którzy utracili środki. To zadanie adwokata, również totalnie zbieżne z powołaniem posła. Nie widzę tu żadnych sprzeczności - stwierdził Giertych, odpowiadając na pytania dziennikarzy w środę przed posiedzeniem Sejmu.
Giertych już kilka dni temu informował, że Kral "przedłożył do dyspozycji prokuratury ogromny majątek, który łącznie z tym już wcześniej zabezpieczonym przez organy ścigania, powinien wystarczyć do zaspokojenia wszystkich pokrzywdzonych, którzy zgłosili się jako tacy do prokuratury". - Interesujące jest to, gdzie poszły pieniądze ukradzione od Polaków w trakcie grabieży zorganizowanej przez PiS. Stąd te nerwy i ataki na mnie. (...) Bez przerwy jestem atakowany za to, że ktoś ulokował swoje środki w Zondacrypto i teraz się boi, że to zostanie ujawnione - podkreślił Giertych. W niedzielę (30 sierpnia) Giertych opublikował na platformie X wpis, w którym tłumaczył powody swojej decyzji.
"Jeszcze raz chciałbym tym wszystkim, którzy z Afery Zonda największy problem widzą w tym, że pan Kral zwrócił się o pomoc do mnie, przypomnieć podstawową zasadę adwokatury: nikomu nie wolno odmówić pomocy prawnej, chyba że istnieje ważny powód" - napisał. Jak dodał Giertych, w tej sprawie "cel obrońcy był i jest idealnie zbieżny z moimi zobowiązaniami politycznymi do rozliczenia PiS". - Myślę, że w tym zakresie będziemy mieli jeszcze wiele niespodzianek - odpowiedział Giertych w środę, pytany przez dziennikarzy o związki ze sprawą polityków Prawa i Sprawiedliwości. - Dlatego są tacy nerwowi. Szczególnie ośrodek prezydencki i Stanowski.
To ma swoje konkretne przyczyny i będą one spokojnie przez pana ministra Żurka i prokuraturę ujawniane - zapowiedział. Giertych zwrócił także uwagę na wagę informacji o tym, kto posiadał środki na giełdzie Zondacrypto. - To będzie najciekawsza zabawa: jak okaże się, że politycy PiS-u trzymali swoje pieniądze, nieujawniane w oświadczeniach majątkowych, w kryptowalutach. Myślę, że tego się najbardziej boją. Uważali, że kryptowaluty i Zondacrypto to taka "bezpieczna przystań", gdzie można lokować swoje środki nieujawniane w oświadczeniach majątkowych. To jest największy powód do wstydu - stwierdził Giertych.
Afera Zondacrypto Postępowanie ws. giełdy kryptowalut Zondacrypto zostało wszczęte przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach 17 kwietnia pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Dotychczas wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie. Na początku sierpnia śledztwo ws. Zondacrypto zostało połączone z postępowaniem w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej, związanym z zaginięciem Sylwestra Suszka - założyciela poprzedniczki Zondacrypto, giełdy kryptowalut BitBay. Suszek zniknął w marcu 2022 r. Połączone śledztwo prowadzi obecnie śląski wydział PK. Zondacrypto od października 2025 r. była sponsorem generalnym PKOl. W kwietniu 2026 r.
Piesiewicz poinformował, że jeśli do końca miesiąca nie wpłynie kolejna transza środków, komitet zerwie umowę sponsorską. 30 kwietnia podjęto decyzję o wygaszeniu i demontażu neonu sponsora z siedziby komitetu w Warszawie. W czwartek (27 sierpnia) w Warszawie w związku ze sprawą zatrzymany został prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz. Tego samego dnia prokuratura przedstawiła mu zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością. Chodzi o przestępstwa z art. 230 par. 1 i 302 par. k.k. Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla szefa PKOl, o czym poinformowała rzeczniczka prokuratora generalnego prok. Anna Adamiak.


